-Nie, nie, nie, nie. Dostałeś już jedzenie i nie będzie więcej! 

Loki nie zmienił spojrzenia ani pozycji choćby o milimetr. Nie wydał z siebie ani jednego dźwięku.

-Ty mały skurczybyku zasłaniasz mi telewizor, żebym się na Ciebie patrzył cwaniaku.

Pies nie reaguje przez kolejne 2 minuty, po czym wraca na swoje miejsce pod drzwiami balkonowymi i wzdycha.

-To mega trudne, żeby nic mu nie dać.

–Dostał już swoją porcję na dziś, nic mu nie będzie.

-Wszystko we mnie mówi mi, żeby mu coś dać… może smaczek mu nie zaszkodzi?

Śmieję się. 

–No nie zaszkodzi. Wiesz, że jak raz coś mu dasz to będzie w Ciebie rzucał kostką non stop cały wieczór po więcej?

-No wiem… ale dostanie raz.

–Ok, to niech na smaczek chociaż zapracuje.

-No tak tak, tak zrobię.

I tak Loki dostał w kostce ukryty smaczek ale wcześniej wykonał serię treningową komend.

Udomowienie to etap w życiu zwierząt, który musiał przebiegać za wspólną zgodą. Każda ze stron miała przecież korzyści z takiej sytuacji. I tak jak setki gatunków (jak nie więcej) są na granicy wyginięcia lub już wyginęły tak zwierzęta domowe mają się świetnie. 

Dlaczego tak jest?

Moim zdaniem wynika to ze zdolności adaptacji oraz obserwacji. O tej ostatniej dziś w artykule.

Loki wie jak zmusić nas / stworzyć okazję do otrzymania głasków. Wie, ile machnięć ogonem wytrzymamy, i że nie ma mocnych na wtulanie głowy w nogi czy bok kanapy, na której leżymy.

Uwierzycie, że kiedyś byłam zagorzałym orędownikiem hasła “psy z kanapy”? Teraz pies jest na kanapę zapraszany i jest nam przykro jak sobie pójdzie!

Po każdym psim posiłku Loki przychodzi do osoby, która nasypała jedzenia i albo przykłada mu głowę do nogi albo jeśli to możliwe (bo się pochylimy do niego) wykonuje pojedyncze liźnięcie. Ja mówię, że dziękuje nam za jedzenie a kto wie co on ma w głowie? Może zwyczajnie pilnuje rytuału, żeby następnym razem człowiek miskę napełnił? 

Kiedy chcę wyjść na dwór to zasłania nam telewizor. Możemy go odsyłać na miejsce wiele razy ale jak jest już czas na spacer nr 3 czyli ok 21:00/21:30 to nie ma mocnych. Będzie wychodził przed tv i przeciągał się (pies z głową w górze, pies z głową w dole) i ostentacyjnie ziewał aż ruszymy tyłki.

Gdy brakuje mu wody w misce a nie zorientujemy się na czas to będzie wyglądał na nas zza rogu i mlaskał. Jeśli tego nikt nie zauważy to pójdzie do miski, szturchnie ją i znów wyjrzy zza rogu.

Jeśli jest mu niedobrze to przychodzi do mnie ze spuszczoną głową i głośno oddycha po czym prowadzi na korytarz lub od razu do drzwi.

Loki chce się bawić? Wybiera zabawkę i przynosi nam ją na nogi lub pod nogi. Rzuca wielokrotnie. Nie reagujemy? OK! Czyli po prostu inna zabawka! I proces zaczynamy od nowa.

Nudzi mu się? Zaczepia nas, drapie się na środku pokoju…

I tak dalej…

Psy przetrwały i zadomowiły się u nas ucząc się naszych nawyków

oraz tego jak łamać naszą silną wolę. Nie oszukujmy się… w sumie nie tak silną. Efektem psiego uroku często są psy z nadwagą lub chorobami żołądkowymi. Chcemy dobrze a wychodzi… różnie. Przecież tak na nas patrzył pięknymi oczkami! Daliśmy mu coś ze stołu tylko tak na spróbowanie! Tylko troszkę tego czy tamtego…

Wymuszacze z nich genialne i straszne zarazem bo nie wiedzą, że sobie szkodzą.

Pies jest jak dziecko. A przynajmniej tak wypada traktować jego zachcianki.Gdyby dziecko popatrzyło na Was pięknymi oczkami i powiedziało, że też chce spróbować tego likierku, dalibyście? No to w końcu tylko raaaaz… 😉

Opiekun psa powinien być w stanie odmówić i ustalić reguły dla psa zasady, które zabezpieczą jego życie i zdrowie. (Od spacerów na smyczy przy ulicy do odpowiedniej karmy wydawanej w odpowiednich porach).

Na ile więc my trenujemy czworonoga a na ile jesteśmy trenowani przez niego by wstawać i podawać wodę, jedzenie… wyprowadzać na spacer i bawić się na żądanie? 🙂

To niezwykle ważne byśmy nawzajem się rozumieli, rozpoznawali małe gesty i mimikę. W ten sposób zbudujemy nasz własny język do komunikacji z podopiecznym. Słowa są pomocne, owszem. Standardowo pies rozumie ok 40 słów, są i takie które zapamiętują 100 i więcej (wraz z ich znaczeniem). Istotne jest, żebyśmy my, ludzie rozumieli również psią mowę. Zwracajcie uwagę na wydawane przez psiaka dźwięki, rozróżniajcie szczeknięcia, ziewnięcia i piski. Uczcie się mowy ciała– układ ciała gdy pies jest zrelaksowany, skupiony, wystraszony, czujny, zdenerwowany… Tu nie tylko ogon ma znaczenie, uszy, brwi, klatka piersiowa, łapy, głowa. 

Polecam podczas spacerów z psiakiem skupić się na nim w 95%, pozostałe 5% to trawa, po której chodzicie… (Chyba że zainwestujecie w gumiaki tak jak ja to zrobiłam) 

Nie bez powodu pierwsze zajęcia z behawiorystą to zwykle trening samych właścicieli.

Warto wiedzieć, że pies to nie bezmyślna maszynka na czterech łapach. Wręcz przeciwnie, świetny z niego analityk ludzkiego zachowania. Pewnie dzięki temu właśnie tak dobrze się nam z nim żyje 😉