Canis lupus familiaris czyli udomowiona wersja wilka szarego, od którego wszystko się zaczęło. Czy skoro w samej nazwie pada słowo udomowiony, to możemy uznać, że jednocześnie mamy do czynienia z osobnikami oswojonymi?

Otóż nie. Domestykacja oznacza bowiem zbiór cech genetycznych, które wykształciły się (z pomocą lub bez pomocy człowieka) u zwierząt po to by mogły dostosować się do środowiska, w którym koegzystują z ludźmi. Oswojenie z kolei według nomenklatury było pierwszym etapem domestykacji. Odnosi się bowiem do zwierząt dzikich i zawsze dotyczyło oswojenia zwierzęcia względem jednej osoby. Dopiero później mogło być niejako rozciągnięte na pozostałych ludzi.

Chciałabym tu dokonać jednak pewnego przewrotu w nazewnictwie i rozumieniu pewnych zachowań i działań i relacji między psem a człowiekiem.

Z jednej strony kupując czy adoptując czworonoga jakim jest pies wybieramy spośród gatunków udomowionych jednak nie zawsze tych, które od razu są względem nas ufne. Na zaufanie i pewnego rodzaju szacunek musimy sobie zapracować. Musimy stworzyć z pupilem więź. O ile nabywając szczeniaka z porządnej hodowli przyjdzie nam znacznie łatwiej stworzyć zdrową relację i w miarę szybko nawiązać porozumienie z ciekawskim psim dzieckiem o tyle nie będzie już tak łatwo przy psach starszych czy straumatyzowanych. 

Myślę tu o psach ze schonisk lub interwencyjnie odebranych poprzednim właścicielom. Psach, które przeżyły bicie, głód, znęcanie się… którym udało się przeżyć próby porzucenia w lesie czy podtapiania lub bycie wykorzystywanym do psich walk. 

Pixabay

Te psy, a jest ich tysiące, cofają się do poziomu gdzie zaczynamy oswajanie na nowo. Czasem trauma powoduje, że potrzebna jest długotrwała praca z behawiorystą i środki farmakologiczne by taka jednostka w ogóle była dopuszczona do adopcji, innym razem nie jest tak źle i psiak ma drugą szansę szybciej.

Bez względu jednak na to czy na Twoje ręce trafia szczeniak z dobrej hodowli a więc zrównoważony psychicznie czy też pies po mniejszych lub większych przejściach pamiętaj jedno:

“Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.”

Antoine de Saint-Exupéry

Często znajomi oraz osoby, z którymi pracuję nad psiakami pytają mnie: jak to robisz, że Loki daje sobie wyczyścić zęby/ obciąć pazury/ wyczesać ogon/ umyć się…?

Odpowiedź wydaje się być prosta: cierpliwość. Kiedy pies trafia do Waszego domu, w pierwszych tygodniach popełniacie masę błędów, za które przyjdzie Wam płacić przez następne miesiące jak nie lata.

Wrzucacie psa do wanny– trzeba go przecież umyć! (bo jest ze schoniska, bo porobimy fotki, bo będzie zabawnie… bo bo bo…)

Próbujecie sami obcinać psu paznokcie (przecież widzieliście tutorial online na YouTube to wszystko wiecie!)

Cały czas chcecie być przy psiaku, zawsze! (więc śpicie z nim albo on z Wami, przecież jest taki słodziak malutki kochany…)

Cieszycie się kiedy za Wami chodzi krok w krok (to takie urocze, pewnie Was kocha skoro tak za Wami chodzi).

Kiedy wychodzicie z nim na dwór i podchodzi jakikolwiek inny pies w panice podnosicie swoją kruszynkę i odchodzicie daleko!( przecież ten wielki pies zeżry szczeniaczka/ szczeniaczek sobie nie poradzi! Trzeba go bronić!)

itp itd

Wiecie co z tego będzie?

Pies, który jeszcze przed chwilą był w zupełnie innym miejscu, które było jego domem, pełnym jego zapachów trafił tu. Tu, nic nie pachnie jak tam. Tu, są zimne kafelki. Tu, jedyny znany zapach to ten jeden człowiek, który zabrał go z Tam. Więc chodzi za tym człowiekiem, żeby czuć się chociaż minimalnie jak Tam. Dodatkowo kiedy chodzi za tym człowiekiem, to wszyscy się cieszą, więc to chyba ok?

Z jakiegoś powodu szczeniak odnotowuje, że zbliżające się inne psy i ludzie na podwórku powodują podniesienie ciśnienia u jego Człowieka. Czyli on też powinien się bać? W sumie co ma robić skoro nawet nie dotyka ziemi, nie ma zbytnio wpływu na to co się dzieje, kiedy inna istota chce się z nim przywitać. Wkrótce zacznie nerwowo reagować na każdego, kto się będzie zbliżał. Zbliżająca się osoba = lewitujący on. Niewiele psów lubi jak im się nogi od ziemi odrywa wbrew ich woli.

Oczywiście pies duży czy mały przyzwyczaja się do spania tam gdzie mu pozwalali. Czyli w łóżku Człowieka. Gorzej, jak Człowiekowi się odniewidzi, albo zajdzie w ciążę i już zrobi się niewygodnie lub niebezpiecznie spać z psem i małym dzieckiem w jednym łóżku…

Tutorial obcinania paznokci nie wspominał, że pies to ruchoma postać? Ups… polała się krew… Od tej pory nie dość, że może być zakażenie (nieprzyjemne i kosztowne) to jeszcze gwarantuje, że nie dotknięcie przez długi czas łapki psa bez poczucia jego zębów na rękach… nie mówię o rozszarpywaniu. Mówię o ostrzeżeniach i odsuwaniu ręki.

I moje ulubione- kąpiel. Są psy, które jak te z YouTube niczym w SPA leżą sobie na luzaku w umywalce a woda po nich spływa… Gdzieś są takie. Większość woli kąpać się w kałuży albo jeziorze. Prysznice szczerze nienawidzą i jeśli to będzie pierwsza rzecz jaka ich spotka w łazience, do łazienki nigdy już nie podejdą bez obaw (chyba, że ich Człowiek będzie sam siedział w wannie-wiem z autopsji).

Jak więc zacząć?

Zamiast rzucać się na nowego przybysza, nie ważne czy to szczeniak czy pies starszy- dajcie mu przestrzeń. Loki początkowo nie chciał eksplorować niczego poza swoją klatką, nawet przy otwartych drzwiczkach. Miał limit obszaru, który mógł początkowo obejść bez przytłoczenia. Dopiero po 2-3 dniach postanowił wyjść z klatki i obejrzeć resztę pokoju, potem mieszkania. 

Z kolei Kama- pies mojego męża, od razu przebiegła całe mieszkania, zajrzała we wszystkie kąty, obwąchała wszystko co mogła. 

Usiądź w jednym miejscu i poczekaj. Dla bezpieczeństwa obserwuj psiaka ale nie przytłaczaj go. Możesz mieć przy sobie zabawkę by przyciągnąć uwagę psiaka ale niech on zdecyduje czy chce akurat się z Tobą bawić. 

Początkowo przyzwyczajaj psa do dotyku głaszcząc go po bezpiecznych obszarach czyli po grzbiecie, klatce piersiowej czy górnej części brzucha. Z czasem od głaskania przechodź w lekkie drapanie i obserwuj psa. Kup szczotkę lub grzebień do wyczesywania i początkowo delikatnie czesz go w tych samych obszarach. Kiedy zauważysz, że pies jest zrelaksowany, nie zrywa się ani nie reaguje panicznie na widok szczotki możesz powoli do wyczesywania dodać również gładzenie łapek, dotykanie uszu gdy pies leży lub stoi blisko Ciebie. 

Dotykanie takich obszarów jak uszy(na zewnątrz i wewnątrz) przysłuży Ci się później, kiedy nadejdzie dzień czyszczenia uszu. Pies musi być już przyzwyczajony do tego, że dotykasz go po uszach, głowie czy pyszczku.

Wyzwaniem u Lokiego zawsze był ogon. U większości psów jest to delikatne miejsce. Zwykle dotykanie, czesanie czy łapanie za ogon powoduje odruch łapania zębami ręki, która ten ogon trzyma. U Lokiego, który ma długą sierść nie wchodzi w rachubę odpuszczenie wyczesywania tej części więc tak jak w przypadku uszu, początkowo tylko gładziłam ręką ogon, potem delikatnie wyczesywałam i ZAWSZE gdy się zrywał dając znać, że już dość, przestawałam i wracałam do czesania innej części ciała.

Tak jak nie lubi czesania ogona, tak uwielbia czesanie łapek. 

Nie bójcie się również raz na jakiś czas dotknąć psich zębów przy okazji higieny- delikatnie. Bez szarpania, sprawdźcie jak wyglądają podnosząc psią wargę do góry. Pies oswoi i się z czasem do takiego zaglądania przy okazji czesania i łatwiej będzie Wam myć mu zęby.

Polecam po zabiegu wyczesywania/ mycia zębów/ mycia uszu, zawsze dać psu jakiś smakołyk.

W ten sposób pies zapamięta, że każdy taki zabieg kończy się czymś super przyjemnym. Wytrzyma więc więcej i podda się zabiegom łatwiej. Niemniej, jeśli nie czujecie się na siłach- to jest Wasz pierwszy pies lub jeszcze to nie jest ten moment oswojenia kiedy możecie sami wykonywać zabieg np. obcinania paznokci- idźcie do weterynarza, idźcie do groomera. Nie ryzykujcie zrobienia krzywdy psu oraz narażenia Waszej relacji z nim przez to, że będziecie się z nim szarpać.

Pamiętajcie o tym by zasady obowiązujące w domu względem psa ustalić ze wszystkimi domownikami. Jeśli pies ma zakaz wstępu do kuchni podczas gotowania (nie oszukujcie się, że nie wejdzie tak, kiedy Was nie ma) to każdy pilnuje by pies nie wchodził do kuchni.

Nie dokarmiamy psa między jego posiłkami- NIKT nie dokarmia psa między posiłkami.

Wyprowadzamy psa 3x dzienie- no to ustalamy codziennie, kto o której zajmuje się psem- wiadomo, że czasem wypadają różne sprawy do załatwienia ale pies… też załatwić się musi. 

itp itd.

Wpisujcie psa w Wasze życie i na listy obowiązków a on odwdzięczy się przywiązaniem i wiernością jakiej nie da Wam żaden człowiek.

W końcu czegóż chcą tak naprawdę te nasze psy?

Trochę karmy, która pozwoli im się zdrowo odżywiać. Wody-to oczywiste. 2-3 godziny ruchu dziennie, byłoby super. W końcu śpią przez 15 godzin dziennie, kiedyś przydałoby się poruszać dla zdrowia. I na koniec kilka godzin uwagi, przytuleń i czułości. Może trochę wspólnych gier logicznych i nauki nowych rzeczy? Ot. Spędzamy czas z nami cenią bardzo. Skąd to wiem? 

Takie mam przeczucie. Loki ma ponad 5 lat a nadal cieszy się jak szczeniak kiedy wracamy z pracy. Cieszy się jak szalony kiedy razem we trójkę wychodzimy na wycieczkę- nie ważne czy do parku czy gdzieś dalej. Ma ponad 5 lat a nadal potrafi wstać z legowiska przyjść do mnie, żeby przez 3 minuty przytulać się do mnie wciskając swoją głowę w moją nogę lub polizać mnie po twarzy i zaraz potem pójść spowrotem do siebie na poduchy. Jak to inaczej wytłumaczyć jak nie przywiązanie lub spontaniczne okazanie emocji?

Myślę, że z sukcesem oswoiłam mojego przyjaciela. Nie było to łatwe. Teraz czuję, że mi ufa. Pewnie dlatego, że i ja ufam jemu choć nie zawsze tak było.