No i mamy grudzień! Zaczęło się Black Friday-em, promocjami, wystawy już pełne śniegu choć ulice nadal tak samo szare. Urzędy miasta zadbały już o iluminację, co byśmy jednak nie zapomnieli, że trzeba zacząć odliczanie, spóźnialscy ogarniają kwestię Sylwestra…

Listy prezentów do Świętego Mikołaja powinny być już wysłane, dzieci stają się coraz grzeczniejsze, a Ci co mają urodziny w grudniu, prócz tego, że powinni zbić ze mną piątkę to liczą na to, że nie dostaną zbiorczego prezentu (bo taniej) 😉

I między jednym sklepem w markecie a drugim, kiedy już mamy stos paczek, lalek, niepotrzebnych gadżetów, które już piątego stycznia wylądują w piwnicach albo na śmietnikach nagle ktoś zadaje to jedno pytanie, od którego włosy stają dęba… A CO Z PSEM?

No tak, nikt nie pomyślał. Skoro jedziemy do mamy/ babci/ teściów, to bierzemy psa? A co jak tam już jest pies? Nocujemy czy nie nocujemy i drałujemy spowrotem żeby wyprowadzić tego naszego?

A może to dobrze, że mamy psa i wymóweczkę: “Oj nie mamuś, przepraszamy kochana teściowo ale nie możemy zostać! Pieseczek czeka przecież… tak to jakże byśmy chętnie zostałyyyyyy ale nie możemy” Jebs i już jesteśmy po drugiej stronie drzwi 😉

Śmiechem żartem, to się sprawdza jak mamy blisko, tak do 2-3 godzin jazdy blisko. A co jeśli czeka nas podróż na drugi koniec Polski? Psie hotele- pewnie już pobookowane, było trzeba pomyśleć wcześniej jak z Sylwestrem.

Znajomi? Mają święta. Chyba, że trafisz na “niewiernych” co to są też antychoinkowi i antytradycyjni stąd mają wolne ale nie obchodzą świąt… Szczerze, marne szanse ale próbujcie jeśli nie możecie psa zabrać.

Niech Was tylko ręka boska (lub jakiegokolwiek tworu ) broni przez zostawieniem psa na mrozie w lesie! Wiecie o czym mówię! Jeśli przeszło Wam przez myśl, żeby zostawić członka rodziny na dworze, w mrozie tylko dlatego, że chcecie powiedzieć sobie “Wesołych Świąt”, napić się barszczyku w ciepłym mieszkanku i rozdać sobie prezenty spod ozdobionego drzewka… bodaj Wam uszko z barszczyka utknęło w gardle a choina spłonęła jak w filmie z Chevy Chasem!

Moje idealne Święta to te, które spędzam z całą rodziną. Gdyby do mojej rodziny należał chomik, to byłyby to święta z chomikiem. Pewnie byłoby łatwiej w organizacji (kupiłabym mu kulę jaką miał Rhino w bajce pt. Piorun.

Rhino z bajki Piorun

Ale mam psa. Wymaga to trochę wysiłku żeby opracować logistykę. Loki nie jest jedynym psem w rodzinie. Jest jeszcze Saba, nadpobudliwa samica w typie owczarka. Na terenie otwartym wszystko jest ok, w mieszkaniu bywa różnie. 

Musimy więc pamiętać nie tylko o własnej wygodzie i świętowaniu w gronie ludzkim i na ludzkich zasadach. Dla psiaków to prawie dzień jak każdy z tą różnicą, że nagle w mieszkaniu robi się tłoczno a w powietrzu unoszą się smakowite zapachy podczas gdy w misce… nadal to samo. 😉 Tak, aby nie zaszkodzić psiemu żołądkowi i nie zepsuć mu i sobie świąt nie planowaną wycieczką do baardzo drogiego weterynarza na dyżurze nie powinniśmy dokarmiać psiaka z wigilijnego ani bożonarodzeniowego stołu z kilku powodów.

Psom szkodzą:

  • Cebula i czosnek-objawy zatrucia pokazują się po 4-5 dniach, widoczne jest pomarańczowe lub czerwone zabarwienie moczu. Jeśli przekarmimy psa tymi składnikami możemy doprowadzić do uszkodzenia nerek, a że w polskiej kuchni kochamy cebulę i czosnek…
  • Produkty mleczne-tylko szczeniaki trawią laktazę, później tracą enzym odpowiedzialny za rozkład tego cukru w związku z czym mają problemy trawienne. Objawami zatrucia są biegunki, wymioty, gazy, ból brzucha…
  • Czekolada– kwestia sporna na wielu forach jednak weterynarze zwykle murem stoją po stronie twierdzenia, że szkodzi. A na wydarzeniu rodzinnym gdzie mamy małe dzieci i psy mozemy być pewni, że chwila nieuwagi i katastrofa gotowa. W dobrej wierze maluchy karmią pieska czekoladowym mikołajkiem a my zaraz lecimy na sygnale bo pies jeśli ma ostrą reakcję na kakao może nawet wymiotować krwią. 

ITP ITD… Nie wspominam już nawet o indywidualnych alergiach naszych psiaków i sprawch tak oczywistych jak to, że nie karmi się zwierząt doprawionym jedzeniem.

Najważniejsza jest prewencja i edukacja tak najmłodszych jak i najstarszych członków rodziny. Tak! Wiem z kilku źródeł, że dzieci prędzej pojmą jakim zagrożeniem jest podarowanie pieskowi kawałka kiełbaski niż nasza 80-letnia babcia, która “zawsze dawała psom to co sama jadła i żyły”.

No cóż, tłumaczyć tłumaczyć i tłumaczyć! Nie poddawajcie się. Wasz pies wasza odpowiedzialność. Tak samo jak Wasze dzieci i Wasza babcia 😉

Trzymam kciuki tak samo za udane zakupy świąteczne, również za polowanie na sensowne prezenty dla psiaków i innych zwierzaków jak i rozpracowanie logistyczne dojazdów wyjazdów z CAŁĄ rodzinką.