Nie wszyscy mają swobodę w podchodzeniu do psów, tych znajomych i nieznajomych. Zwykle pisze się o przypadkach ludzi, którzy zbyt nachalnie wchodzą w przestrzeń prywatną psiaka cmokając, przywołując czy mówiąc czworonoga.

W tym artykule poruszę jednak drugą stronę medalu. Opowiem Wam o osobach, które boją się psów. Taki strach może pojawiać się zarówno bez powodu jak i w wyniku różnych wydarzeń z przeszłości.

Czym jest fobia?

Według definicji Instytutu Psychologii Zdrowia jest to termin

“oznaczający obawę, strach lub przerażenie; zgodnie z tą etymologią poszczególne fobie mają dodane różne greckie określniki tego rdzenia, np. pyrofobia = fobia ognia, nyktofobia = fobia nocy. W typowym postępowaniu psychiatrycznym zaklasyfikowanie jakiejś reakcji czy zachowania jako fobii uwarunkowane jest występowaniem kilku czynników, m.in. stały i intensywny lęk, nieodparta potrzeba ucieczki bądź unikania przedmiotów lub sytuacji wyzwalających reakcję fobijną; ponadto lęk musi być irracjonalny oraz niezgodny ze zdrowym osądem.”

Kynofobia- czemu masz takie wielkie zęby?

Na zoofobie cierpią przede wszystkim kobiety (90-95% osób). Natomiast patrząc na całą populację przebadanych osób, około 16% kobiet i 7% mężczyzn odczuwa lęk przed zwierzętami. Najczęściej boimy się węży, pająków, owadów oraz gryzoni. Uważa się, że podświadomie kojarzymy te grupy zwierząt z brudem a dodatkowo budzą przestrach ze względu na swój sposób poruszania tak różny od ludzkiego.

Czemu jednak boimy się psów?

Często odpowiedzi musimy poszukać w przeszłości. Cofnijcie się do dzieciństwa i przypomnijcie sobie pewną historię o bardzo odważnej dziewczynce. W bajce o czerwonym kapturku mamy do czynienia z dzieckiem, które stawia czoła groźnemu wilkowi. Nie jest to jedyny przykład, gdzie podświadomie przekazuje nam się byśmy bali się zwierząt a zwłaszcza psów. Koty też nie mają łatwo, obrazowane są głównie jako dwulicowe podstępne kreatury zwłaszcza we wczesnych utworach literackich.

Naukowcy zaś potwierdzają, że dzieci, które są odważniejsze w późniejszym etapie rozwoju nie cierpią na fobie. Z kolei dzieci nieśmiałe narażone są na stany lękowe, które mogą rozwinąć się w intensywne nieracjonalne reakcje na niektóre obiekty. Zgodnie z behawioryzmem za przyczynę powstawania fobii uznaje się niewłaściwy proces uczenia się. Wszystko lezy zatem w rękach opiekunów, którzy mogą pobudzać odwagę oraz rozwijać śmiałość u dzieci zamkniętych.

Tak majestatycznie wygląda pies w biegu, który potrafi wystraszyć przechodnia.

Najpopularniejszą metodą w terapiach pozbywania się lęku jest ekspozycja na bodziec wywołujący fobię i systematyczne odwrażliwianie. 

Polega to na tym, że dawkujemy bodźce od tych, które wywołują najmniejszą reakcję do tych najsilniejszych w warunkach kontrolowanych przyzwyczajając leczoną osobę do ich obecności w życiu tak, by w warunkach naturalnych mogła sobie z nimi poradzić samodzielnie.

Drugą techniką jest tzw. “flooding”, który może być stosowany w niektórych przypadkach w zależności od stanu psychicznego osoby leczonej. Sposób ten polega dla odmiany na poddaniu pacjenta najmocniejszym bodźcom na początku i na raz a potem stopniowo obniża się poziom intensywności. Np. jeśli ktoś się boi pająków pierwszą rzeczą jaką można zrobić to wejść do pokoju pełnego pająków lub wsadzić rękę do terrarium z pająkiem.

Trzecią techniką jest modelowanie, gdzie obserwujemy i naśladujemy. Osoba dotknięta fobią uczona jest zachowań i możliwych reakcji obiektu, którego się boi tak by zrozumiała logikę np. w poruszaniu się psa. Kiedy pies podchodzi, dlaczego może zaszczekać a kiedy nas będzie ignorował. W ten sposób będziemy mogli przewidzieć jaka będzie reakcja psa na nasze zachowanie oraz zaplanujemy co trzeba zrobić by pies przestał robić coś co nam się nie podoba. Pozwala nam to utrzymać większą kontrolę ale też zrozumieć, że nie wszystko możemy opanowywać w życiu. Zmniejszamy w ten sposób napięcie psychiczne.

„Po prostu boję się o siebie i moich bliskich!”

Czasem warto zastanowić się czy nasz lęk jest racjonalny i czy nie przelewamy go na najmłodszych. Wielokrotnie mijam czy na moim osiedlu czy idąc przez miasto rodziny z dziećmi i reakcje są skrajnie różne.

Są rodzice, których dzieci biegają “luzem” po chodniku z prawej na lewą – wówczas to ja mocno uważam na to gdzie teraz pojawi się bąbel. Czy aby nie nastąpi kolizja dziecko-pies. Jestem pewna na 90%, że Loki nic nie zrobi dziecku ALE nigdy też dziecko nie wpadło na niego z impetem, nigdy dziecko nie pociągnęło go za ucho czy ogon. Nie wiem jak by zareagował na małego agresora. Wolę nie dopuszczać do takich sytuacji. 

Często dzieci z radością wskazują na Lokiego mamrocząc “hauhau!” albo “piesek!” wtedy w zależności od wieku dziecka i stanu emocjonalnego psa przystajemy na chwilę i po zgodzie rodziców dziecko przygląda się psu bardziej lub pyta o możliwość pogłaskania.

Po pytaniu o pogłaskanie, dziecko dostaje instrukcję, gdzie można głaskać pieska i ostrzeżenie, że piesek może polizać po buzi ( w końcu to może wystraszyć młodego człowieka a Loki wyjątkowo lubi dawać buziaki).

Jest też druga grupa ludzi. Ci, którzy widząc psa, który nawet nie patrzy na ich pociechy zaczynają:

“Uważaj bo piesek Cię ugryzie!”

“Odejdź bo Cię ugryzie!”

“Zobacz jaki groźny duży pies!”

“Weź ją(córkę) bo pies idzie!”

Albo bez słowa podnoszą w popłochu dzieci na ręce, chowają je za siebie.

Rozumiem, chcecie osłonić dzieci przed wszelkim złem ale to co robicie to budowanie w nich takiego samego lęku jak wtedy kiedy dziecko idzie pierwszy raz do dentysty. Nie wie, co je tam czeka więc ma dobry humor a Wy mówicie “Tylko się nie bój!”. I nagle zmiana nastroju. No bo jak to “się nie bój”? Tzn, że tam się można czegoś bać?

Wkładacie pomysł do głowy, że pies to coś złego, zagrożenie. Jeśli latorośl się wystraszy lekko (bo pies jest większy o głowę) to naprawdę wystarczy podanie ręki. Obserwujcie psa, który się zbliża ale nie róbcie gwałtownych ruchów. Dla psa dziecko to mała wersja człowieka. Psy widzą człowieka, czy jest wysoki czy niski nie robi to im różnicy. Za to reagują na gwałtowne ruchy. Im więcej paniki pokazujecie tym bardziej interesuje się Wami pies i tylko dlatego, że robicie coś dziwnego. 

Dzieci powinny móc poznać różnego rodzaju psy (koty i inne zwierzęta)  jak najwcześniej by pobudzić w sobie empatię.

Pixabay- Lepiej zamiast straszyć zainteresować dziecko robakami i innymi stworzeniami 🙂

Oczywiście jeśli w przeszłości zaatakował nas pies to ciężko nam będzie uwierzyć w to, że istnieją dobre stworzenia. Pamiętajmy jednak, że tak jak nie wszyscy ludzie są źli tak i nie wszystkie psy są agresywne. Wręcz odwrotnie niezrównoważone psy występują w mniejszości i zwykle ich problemy społeczne wynikają z błędów wychowawczych. 

Gdybyśmy mieli skupić się na tym ilu złych ludzi mijamy po drodze, ilu z przechodniów mogłoby nam zrobić krzywdę tylko dlatego że mogą… nigdy byśmy z domu nie wyszli. Musimy skupiać się na założeniu, że żadne żywe zdrowe na umyśle stworzenie nie zaatakuje nas bez powodu.

Genialnym przykładem osoby, która pracuje nad kynofobią jest moja koleżanka z firmy. Przyznała, że z bliżej nieokreślonego powodu odczuwa lęk przed psami. Nie jest to panika zmuszająca ją do ucieczki z krzykiem ale zwyczajnie unikała sytuacji przebywania z psem w pomieszczeniu. Ze względu na ten komunikat za pierwszym razem kiedy miałam przyprowadzić Lokiego do biura poprosiłam o jej zgodę. Loki po wejściu do biura oczywiście wszystkich obwąchał w tym i naszą bohaterkę ale nie było tu dłuższej interakcji. Dopiero po kolejnych wizytach koleżanka sama zaczęła przychodzić by przywitać się z psem. Raz podjęłyśmy nawet próbę nakarmienia psa z ręki (nieudana… może następnym razem). Niemniej po pół roku usłyszałam, że fobia uległa znacznemu zmniejszeniu a psy nie budzą już lęku a wręcz wybrane sztuki nawet sympatię 🙂

Loki w biurze

Jak widzicie nigdy nie jest za późno na oswojenie się z czworonogami. I nie chodzi tu od razu o kupno psa czy zakładanie hodowli. Walka z lękami jest niezwykle istotna dla higieny psychicznej. Nie ważne czy boicie się wysokości, ciemności czy psów. Zacznijcie pracę nad sobą by móc uwolnić się z więzów lęku i móc odnaleźć się w każdej sytuacji z jaką przyjdzie nam się zmierzyć w życiu.