Rutyna– czyli biegłość w czymś nabyta przez długą praktykę; postępowanie lub wykonywanie jakichś czynności według utartych schematów. 

Słownik Języka Polskiego -PWN

Wygląda na to, że rutyna nabyła pejoratywnego zupełnie niepotrzebnie. Definicja nie jest, jak widzicie, nacechowana negatywnymi emocjami. W tym artykule chciałabym poruszyć temat rutyny rozumianej właśnie jako coś potrzebnego.

Aby lepiej było Wam zrozumieć o czym mówię podam przykład z życia ludzi.

Rutyna wkradająca się w nasze życie to na przykład buziak dawany mężowi na przywitanie, pożegnanie i dobranoc. To opowiadanie sobie codziennie po pracy o tym jak Wam minął dzień po to by spuścić parę z głowy i włączyć na spokojnie Netflixa. Rutyną może być poranne jedzenie śniadania całą rodziną albo niedzielne wypady rowerowe. Rutyną można by nazwać przytulanie się do małżonki kiedy ta pichci obiad. Czy to wszystko brzmi źle?

Oczywiście, że nie. To wszystko buduje nam poczucie bezpieczeństwa i to co nazywamy domem czy rodziną.

Jest oczywiście rutyna, która nas wykańcza. Powoduje, ze się nudzimy. Schemat: praca-dom-wyprowadzenie psa-spanie-praca-dom… 

Prędzej czy później, jeśli nie cieszymy się tym co robimy ale czujemy przymus i nudę kończy się to pogłębiającą się depresją i czasem dramatycznymi nagłymi decyzjami- kończymy związki, rzucamy pracę nawet kiedy nie mamy żadnych perspektyw na nową.

Nie żeby czasem takie ruchy nie wychodziły na dobre 😉

Podobnie jest z rutyną u psów. Jest Dobra i jest Zła.

Zacznijmy od Dobrej Rutyny.

Jest niezbędna do wychowania psa na porządnego członka rodziny. Takiego, który wie jakie panują zasady współżycia w naszym stadzie i dzięki temu czuje się bezpieczny.

Przykład: pies który jest regularnie wyprowadzany 3 razy dziennie, zawsze o tej samej porze będzie spokojnie odpoczywał zarówno w ciągu dnia jak i w nocy nie denerwując się o to, że musi oczekiwać na niespodziewane wyjście lub nie może się napić bo nie będzie mógł się załatwić.

Drugi przykład: pies, który ma podawane posiłki, zawsze o tej samej porze ma uregulowany cykl trawienia a więc i nie ma problemu z posikiwaniem pomiędzy spacerami.

Przykład trzeci: pies, któremu za każdym razem przypomina się o zakazie wchodzenia do kuchni/ zakazie wchodzenia na kanapę lub do innego miejsca/ pomieszczenia z czasem sam zatrzymuje się w odpowiednim miejscu lub nie wchodzi na dany mebel dzięki czemu nie wywołuje u nas negatywnej reakcji (niezadowolenie, nerwy, krzyki, komendy odwołujące). Mniej negatywnych wibracji= szczęśliwy pies i jego rodzina.

A co ze Złą Rutyną?

Ma miejsce wszędzie tam, gdzie wchodzi pojęcie nudy. Najczęściej dotyczy więc spacerów, sposobu karmienia/ podawania smaczków czy tresury.

Przykład: trzy razy dziennie, siedem dni w tygodniu fundujemy psu spacer po tej samej trasie, o tej samej długości (zwykle 15 minutowy). A potem szok i niedowierzanie, że Szarik nam kapcie zeżarł albo ciągnie jak głupi na smyczy… no i nie słucha! Dobrym przełamaniem rutyny jest wyprowadzenie psa raz lub dwa razy na tydzień na wybieg dla psów plus jeśli macie taką możliwość zabranie psa kilka razy w miesiącu do pracy.

Przykład drugi: karmimy tylko i wyłącznie karmą podawaną w misce. Ok, niedokarmianie “ze stołu” się chwali ale jeśli kiedykolwiek psiak wywinął Wam numer zwany głodówką i to kilkudniową to może właśnie dlatego, że a) miska z jedzeniem jest dostępna cały dzień albo b)psiak się znudził jedzeniem z miski. Warto wypchać karmą konga, wsypać karmę do kartonika a ten kartonik włożyć do kartonika itd a potem dać psu na rozszarpanie…

Przykład trzeci: Kiedy ustalamy reguły postępowania i twardo się ich trzymamy pies nie musi wchodzić w coraz to nowsze role np. obrońcy domu kiedy to nie jest potrzebne.

Jeśli psiak nie ma określonych granic kiedy może a kiedy nie może się napraszać o przytulanie i pozwala sobie na wchodzenie nam na kolana zawsze kiedy chcę (trochę jak kot) może się to skończyć tym, że kiedy okazujemy sobie czułość z Partnerem/ Partnerką psiak zacznie na drugą połówkę warczeć. Jedni mówią, że to z zazdrości ale tak naprawdę pies przyzwyczaił się, że poświęcasz mu 100% uwagi i zwyczajnie nie będzie dopuszczał do sytuacji gdy ktoś inny wejdzie na jego miejsce.

Przykład czwarty: uparliśmy się, że Tofik nauczy się tej nowej sztuczki, którą Alicja pokazywała na swoim Lucku. I ćwiczymy codziennie do upadłego. Aż nasz Tofik przestaje nas słuchać i na hasło “zdechł pies” odwraca się i odchodzi myśląc o nas same złe rzeczy.

Co za dużo to niezdrowo. Faktycznie ćwiczenie zarówno nowych jak i starych komend trzeba powtarzać ale z umiarem i tylko do momentu, kiedy psa nadal to bawi.

Tak jak widzicie nabywanie biegłości w tym co robimy razem z psiakami to sprawa kluczowa dla stworzenia i utrzymania zdrowych relacji. Warto być samokrytycznym wobec tego co i jak robimy a jeśli naprawdę zależy Wam na ułożonym psiaku poproście najbliższe Wam osoby o informację zwrotną. Czasem, ktoś kto obserwuje nas z boku potrafi wypatrzyć błędy, po których poprawie zauważymy znaczną zmianę w zachowaniu psiaka.