Flex, spacerowa, przepinana czy treningowa? Jeśli myśleliście, że smycz to po prostu smycz to muszę Was rozczarować. Jest kilka rodzajów i każdy służy do czegoś innego, ma swoje plusy i minusy. W tym artykule odniosę się do subiektywnej oceny wynikającej z doświadczenia ale też informacji jakie mam od behawiorystyki, z którą pracowałam przy okazji szkolenia z podstawowego posłuszeństwa ponad 4 lata temu.

Zacznijmy od smyczy lub linki treningowej.

Dostępne są takie o długości od 5 do nawet 25 metrów.

Zwykle ma formę cienkiej linki lub taśmy. Osobiście przetestowałam i jedno i drugie. Przy psie, który ma tendencję do nagłych zrywów, jeszcze nie do końca wykonuje komendę “stój” polecam wersję z taśmy, ponieważ linka potrafi wypalić nieprzyjemny ślad na dłoni po tym jak będziemy usiłowali zatrzymać psa w biegu. Taśma zatrzyma się w ręku pewniej i nie ucieknie między palcami.

Smycz treningowa służy do kontroli psa na dużych przestrzeniach- np. kiedy wyjdziemy na łąkę lub dziką plażę oraz przede wszystkim do nauki komendy “do mnie”. Kontrola przy 25 metrowej smyczy jest ograniczona, chodzi tu oczywiście bardziej o to, że wiemy gdzie jest pies niż o to, że w 2 sekundy przyciągniemy go do nogi.

Ta smycz nie nadaje się do miejsc zatłoczonych (chodzi zarówno o ludzi jak i psy)! Pies na takiej lince zataczający łuk od swojego człowieka tworzy swojego rodzaju “kosę” którą podcina każdego na drodzę w promieniu równym długości linki.

Kiedy trzymamy psa na dużych odległościach nasza cała uwaga musi być na nim skupiona. To nie czas na patrzenie w telefon. To czas na ćwiczenia, nagradzanie za dobre zachowanie.

Posługiwanie się linką warto przećwiczyć. Szybkie rozwijanie i zwijanie jest tutaj kluczowe dla bezpieczeństwa Twojego oraz psa. Co ważne, 90% psów potrafi samemu odplątać się z linki jeśli damy im chwilę 🙂 Nasza interwencja może być jednak konieczna zwłaszcza jeśli chodzi o splątanie tylnych łap.

Smycze specjalistyczne

Do nich zaliczam zarówno krótką smycz przeznaczoną do podróży autem, której jeden koniec montujemy do szelek a drugi wczepiamy do zapięcia od pasów bezpieczeństwa. Tutaj trafi również smycz z amortyzatorem, którą przyczepimy do pasa biegacza kiedy razem z psem trenujemy.

Mamy jeszcze smycz podłączaną do amortyzatora przy rowerze- tu bardzo ważne by ta smycz była montowana na mocny rzep po stronie roweru. Dlaczego nie na stałe? Ponieważ w sytuacji kryzysowej, kiedy wywrócimy się albo mielibyśmy to nieszczęście brać udział w wypadku czy zaatakowałby nas pies, nasz pupil musi mieć możliwość ucieczki. Rzep trzyma na tyle mocno, że nawet zapierając się, mocno ciągnący pies nie zerwie się nam ze smyczy. Jednak w sytuacji ekstremalnego zagrożenia możemy bardzo szybko uwolnić psa jednym pociągnięciem “rozrywając” rzep.

Smycz przepinana

Używana przeze mnie do codziennych spacerów. Zwykle mamy do wyboru smycze 2,5 metrowe, które mogą być skrócone do 1,5m. Zdarza się opcja smyczy 3m gdzie po skróceniu zostaje nam smycz 2m.

Tu materiały, z których tworzone są smycze są przeróżne. Od plecionych przez różnego rodzaju taśmy, do których możemy wybrać miękkie podszycie neoprenowe a na wierzch taśmy z nadrukiem albo własnego pomysłu albo autorskie producentów. Możemy również kupić smycz z “wyższej półki” wykonaną z naturalnej skóry.

(Osobiście ściska mi serce na myśl wydania 300 pln na smycz ze skóry łososia… ale za to nie boli mnie nic kiedy kupuję Lokiemu kolejną zabawkę logiczną… cóż.)

Jest to smycz idealna na standardowe spacery z psem, gdzie czasem trzymamy psa blisko siebie a czasem dajemy mu większy zasięg nadal mając go w bezpiecznej odległości, którą można skrócić szybkim ruchem w sytuacji zagrożenia. Jednocześnie jest to świetne narzędzie do treningu prostych komend i niektórych sztuczek w różnych środowiskach.

Jak już wiecie to ważne by ćwiczyć komendy wykonywane w domu również poza nim- w parku, na mieście. Przy 3m smyczy pies na spokojnie może pokonywać też przeszkody typu murki, powalone drzewa czy ćwiczyć cierpliwość w komendzie “czekaj” kiedy oddalamy się na kilka kroków.

Smycz spacerowa

To smycz o określonej stałej długości- zwykle 1,5 metra, po stronie człowieka zakończona rączką, często wykończona miękkim obiciem dla wygodniejszego uchwytu.

Tak jak w przypadku smyczy przepinanej występuje tu bogactwo wzorów i kolorów.

Przy obydwu rodzajach (przepinana i spacerowa) kluczowe znaczenie mają okucia i karabińczyki. Warto zwrócić uwagę na to czy producent opisuje udźwig karabińczyka. Jest to bardzo istotne. Jeśli dobierzecie za mały to wystarczy kilka szarpnięć i mechanizm się rozpadnie. W drugą stronę, jeśli macie yorka a samo okucie będzie dociążało obrożę tak, że pies się będzie zataczał na jedną stronę to też niedobrze. Optymalnie- to słowo klucz.

Flex

No i doszliśmy do flexa. Niech piorun trzaśnie Manfreda Bogdahna! Wymyślił sobie taki, że nie musi biegać ze swoim psem, ani chodzić na wybiegi tylko stworzy ustrojstwo co to się rozwija jak pies co robi?? CIĄGNIE!

Każdy właściciel psa jakiego znam opętańczo szuka magicznego sposobu na to by jego ukochany czworonóg szedł mu na luźnej smyczy, najlepiej przy lewej nodze. Macie smycz typu flex? No to pewnie zauważyliście, że nawet jak Wasz psiak jest spokojny i super ułożony to ta smycz nigdy nie będzie luźna. Taka jej konstrukcja. Napina ją jak nie pies, to mechanizm.

Jaki mamy tego efekt?

Aby gdziekolwiek pójść- na bok się załatwić, schylić się coś powąchać, odskoczyć gdziekolwiek… pies musi ciągnąć. Tego się uczy. Ciągnięcie= wolność. Dodatkowo nie zwraca uwagi na to gdzie my jesteśmy. Już wystarczająco musi się skupiać na napinaniu mięśni i walce z linką.

Owszem jest sposób na prawidłowe używanie flexa- wyciągacie ręcznie odpowiedniej ilości linki. Następnie blokujecie linkę lub taśmę- w tym momencie macie coś a’la smycz spacerową. I dopiero kiedy coś się dzieje alarmującego, po komendzie “do mnie” ściągacie psa spustem flexa. Absolutnie nie dajecie psu wyciągać samemu smyczy.

To co mnie niezmiernie irytuje to narażanie psów na uszczerbek na zdrowiu albo i nawet śmierć przez pozwalanie psiakom na wyciąganie w nieskończoność linki flexa, której nie widać!

Ostatnio widziałam małego jack russell terriera (taki mały biały w łaty pies) który stał sobie na pasach. Sam. Za nim długo długo nic i po drugiej stronie ulicy jego Pan. Wiecie co? Pies był na smyczy! Tylko zauważyłam to dopiero wtedy, gdy zwróciłam uwagę na sposób w jaki ten człowiek trzymał rękę przed sobą.

Czarna cienka linka jest zupełnie nie widoczna z daleka. Jak myślicie, co by się stało gdyby nadjechało tam auto lub motor i linka wplątała się w koło?

Drastyczne wiem… ale niektórzy są pozbawieni wyobraźni. Można też inaczej.

Idę, na szczęście bez Lokiego, chodnikiem. Po jednej stronie (od murku) kobieta, po przekątnej chodnika jej pies – na flexie. Smycz rozciągnięta nie wiem na ile metrów. Smycz zagradzała mi przejście, kobieta nie uznała tego za problem i nie ściągnęła psa. Ja oraz facet obok mnie przeskakiwaliśmy przez smycz, bo cholera wiedziała, kiedy właścicielka się doczłapie a pies był zbyt zajęty eksplorowaniem czegoś na trawniku by się przejmować nami.

I o ile rozumiem jeszcze chęć używania smyczy przy psach ras małych. Kiedy nie zależy Wam na psie chodzącym luźno na smyczy. Wasza decyzja. W końcu podnieść 2kg na ręce nie jest trudno. To nie rozumiem stosowania flexu na husky i owczarkach niemieckich. Prawie dostałam zawału jak zobaczyłam huskiego na flexie. To są silne psy. Mogą zerwać się z flexa, zniszczyć mechanizm lub po prostu wytrącić uchwyt z ręki właściciela.

Podsumowując, umiejętne używanie flexa przy psach małych ras jest ok. Problem w tym, że jest strasznie niewygodne 🙂 To tak jakbym miała Lokiego wyprowadzać na smyczy treningowej po mieście… Można, ale po co?

A może bez smyczy?

Opcja chodzenia bez smyczy wydaje się kusząca i do tego zupełnie legalna (w większości miejsc) JEŚLI jesteście w stanie udowodnić, że pies się Was bezwzględnie słucha. Co to oznacza? To, że możecie go odwołać w biegu, już nie wspomnę o komendach do mnie, czy jakiejkolwiek oznaczającej chodzenie przy nodze. To już nie jest pies po podstawach posłuszeństwa. To wyższy poziom. Jeżeli tak nie jest, a ktokolwiek na Was doniesie- mandat. Jeśli Wasz wolno biegający pies wda się w bójkę z psem na smyczy a nawet będzie zaatakowany przez psa na smyczy… to Wy dostaniecie mandat itp itd…

Polecam wyprowadzanie psa na teren zamknięty jak np. wybieg dla psów i tam spuszczanie go ze smyczy. Będziemy mieli pewność, że pies nie wpadnie pod auto, nie ucieknie a my nie dostaniemy mandatu.

Ostatecznie to Wasza decyzja co wybierzecie. Musicie być jednak w pełni świadomi konsekwencji swojego wyboru. Jeśli pies ma nauczyć się skupiać uwagę na przewodniku, a spacer ma być doświadczeniem związanym z eksplorowaniem zapachów i terenu w sposób bezpieczny dla zdrowia i życia psa, warto wybrać smycz, która pozwoli Wam zachować kontrolę a psu skupić się na tym co dla niego ważne.

PS. Pamiętajcie, że do każdej smyczy niezbędnym dodatkiem jest pojemnik na worki. Bez tego ani rusz! Dbajcie o tereny spacerowe, w końcu nikt nie chce wyprowadzać psa na zanieczyszczony trawnik… zwłaszcza jeśli psiak lubi się tarzać…

PSS. Chciałam serdecznie podziękować za wsparcie przy tworzeniu tego artykułu moim przyjaciołom i znajomym. Dzięki nim mogliście zobaczyć nie tylko Lokiego ale także:

Lily- super pomeraniana, którego opiekunem jest Mariusz. Ta para codziennie udowadnia że małe psy też da się nauczyć posłuszeństwa.

Lupusa- wilczura jakich mało, dzielnie walczącego z każdą chorobą jaka mu się przytrafia by nadal cieszyć się życiem i dawać radość swojej opiekunce Ani.

Teemo oraz Gacuś- dwóch rozrabiaków, z których Teemo wyrasta na dostojnego spokojnego hawańczyka uczącego młodszego brata jak żyć 😉 – od Szymona.