czyli węch i wzrok w służbie komunikacji międzygatunkowej.

Było już co nieco o tym jak działa zmysł smaku u psów i kotów. Nie możemy jednak ignorować pozostałych bodźców, które działają na nasze psiaki. W tym artykule poruszę kwestię zarówno słuchu jak i wzroku naszych pupili. Oczywiście jest to temat rzeka i tu przytoczę jedynie najważniejsze aspekty…

Czy zdarzyło Wam się kiedyś mieć taką sytuację, (lub zaobserwować taką) kiedy idziecie z psem przez park, czy trawnik a on zaczyna wąchać coś co ewidentnie go zainteresowało. Przez chwilę dajecie mu powąchać to co chce ale hej, jest rano… spieszycie się do pracy albo macie inny powód dla którego pospieszacie psa. Wołacie go “ no chodź”. Pies- nic. Czekacie sekundę, “idziemy!”. Zwierzak nadal nic. No ignoruje Was skubany!

Teraz to już jesteście wzburzeni, pociągacie lekko za smycz…. “ IDZIEMY!” . Smycz napręża się bardziej i w momencie kiedy nos psa odrywa się od kępki trawy pies zamglonymi oczami patrzy na Was, tęskno zerka na oddalający się trawnik, kicha i wraca do normy. Już jest normalnym psem, który nawet poliże Was po ręku jakby przepraszał, że przez chwile był psem zombie…

O co chodziło? Ignorował mnie? Przecież nie ogłuchł, bo jak w domu otwieram lodówkę to prawie się teleportuje obok mnie. Wtedy to ma słuch absolutny!

A co jeśli Wam powiem, że być może jednak ogłuchł na chwilę? 😉

Żeby zrozumieć o jaki proces chodzi opowiem jeszcze jedną, ludzką, anegdotę. Siedzisz na kanapie i oglądasz tv, leci właśnie film a w nim kluczowa scena. Główny bohater właśnie skrada się przez korytarze i nie wie, że za chwilę może wpaść w pułapkę!! Wgapiasz się w napięciu w ekran kiedy nagle słyszysz zirytowany głos z kuchni:

“haaalooo? Pytam czy chcesz herbatę , czy nie chcesz…?!”

“Hę? Co ? A tak tak… nie słyszałam, że coś mówisz. Zrób, zrób!”

I teraz tak… Nie ogłuchłam oglądając TV, ja się po prostu skupiłam na jednej pasjonującej, emocjonującej rzeczy w jednym czasie tak mocno, że mózg wyłączył mi opcję słuchania męża… Zdarza się.

U psów jest podobnie. Węszenie / tropienie to jeden z kluczowych elementów łańcucha łowieckiego. Wywołuje uwolnienie do mózgu dużych dawek dopaminy, hormonu szczęścia. Przez to może on zupełnie nie intencjonalnie wyłączyć się na to co się dzieje dookoła.

Oczywiście, są psy tresowane od pierwszych miesięcy do powściągliwości w emocjach- psy policyjne, psy tropiące jednostek bojowych, psy przeznaczone do poszukiwania osób zaginionych w służbie topr. One nie mogą ulegać dopaminie i zawieszać się na przyjemności niuchania w jednym miejscu. Natomiast większość z nas, nie ma nawet intencji szkolić psa do tak bezwzględnego posłuszeństwa i wyłączenia naturalnego psiego zachowania.

Zakłada się, że dla psów zmysł węchu jest najważniejszy ponieważ jest to narzędzie do komunikacji. Psy wydzielają hormony przez gruczoły wargowe, uszne, odbytu, genitaliów, międzypalcowe i sutków. Stąd psy poznając się od razu obwąchują większość z tych miejsc i nie ma się tu co obruszać. Kiedyś podczas szkolenia z behawiorystą, z którą zdaliśmy z Lokim kurs posłuszeństwa, padło stwierdzenie, że wąchanie tyłków przez psy to jak pokazywanie sobie dowodów osobistych. Stąd też często psy ustawiają się do nas tyłem, jeśli nam ufają. W końcu nie każdemu dajemy do wglądu nasze dokumenty 😉

Wracając do tematu człowiek posiada 5 mln komórek węchowych na całkowitej powierzchni nabłonka czyli 5-7 cm2. Pies domowy za to ma od 150-320 cm2 powierzchni nabłonka a co za tym idzie od 70- 300 mln komórek.

Co ciekawe psy mają dwie ścieżki naprowadzania powietrza. Po pierwsze, podczas wdechu powietrze osadza się na górnej części komory nosowej, i to tam osadzają się cząsteczki zapachów. Pozostają tam bezpiecznie przyklejone i nienarażone na wydmuch podczas wydechu, ponieważ wydech odbywa się dolną częścią jamy nosowej. Powietrze wydychane jest już oczyszczone z zapachów.

Kiedy pies chce się pozbyć cząsteczek z górnej komory wypuszcza silnie powietrze i robi specyficzne “kichnięcie” / “prychnięcie”.

Dodatkowo zapachy przyjemne, związane z jedzeniem są wdychane lewą dziurką a te związane z zagrożeniem i rzeczami nowymi -prawą.

Oczywiście poza węchem psy mają do dyspozycji również wzrok. Niestety zyskując na jednym, nasze pupile tracą na czymś innym. A mianowicie. Dzięki szerokim źrenicom i stosunkowo małym tęczówką psiaki dobrze radzą sobie w ciemnościach. Posiadają makatę (tak jak koty), która odbija nawet nikłe światło więc pies bez problemów zdrowotnych nie będzie się po ciemku zderzał z meblami. Natomiast, psy nie potrafią tak jak koty dostosować tym źrenic później w świetle dnia i przypłacają to ostrością widzenia. Psy prawdopodobnie są dalekowidzami ale są rady podatne na krótkowzroczność jak owczarki niemieckie (co by tłumaczyło zachowanie owczarka mojego dziadka który obszczekiwał każdego kto nie podszedł dostatecznie blisko bramy by ten go poznał).

Co ważne, długo popularna była teoria że psy nie widzą w ogóle kolorów lub są daltonistami co jest błędne. Nie dość, że psy nie widzą jedynie szarości to w przypadku daltonizmu brakuje w oku czopków odpowiedzialnych za barwę zieloną. Zaś psom brakuje tych odpowiedzialnych za barwę czerwoną mają więc protanopię (odmiana ślepoty barw). Stąd też jesteśmy do pewnego stopnia w stanie nauczyć psa rozróżniania po kolorach jednej zabawki od drugiej o ile jest to zabawka zielona i niebieska lub czarna 😉

Oczywiście psy mają dwa razy szybszy czas reakcji na ruch niż ludzie ale pole ich widzenia mocno zależy od długości kufy! Im krótsza tym pole widzenia obuoczne większe ale jednooczne mniejsze. Z kolei przy długiej kufie mamy sytuację odwrotną.

Ma to znaczenie również przy tym jak powinniśmy podchodzić do psów nowo poznawanych i jak powinniśmy uczyć innych by podchodzili do naszego psa. Oczywiście poza tym, czy pies nas widzi czy nie, czy jest zafrasowany węszeniem czy też skupił się na osobie podchodzącej frontalne przywitanie nie jest dobrym pomysłem, ponieważ przypomina atak.

Do psów należy podchodzić od boku, powoli na luzie i po łuku. Najlepiej kiedy ustawimy się bokiem i pozwolimy psu podejść do nas. O zasadach zapoznawania się z psami oraz sygnałach uspokajających jeszcze napiszę w osobnych artykule. 🙂