Jak często myć psa? Wszystko zależy od wieku oraz trybu życia psa. Co prawda filozofii jest dużo ale szczeniaków oraz psów młodych nie poleca się myć często (ja słyszałam o tym, że powinno to być raz na pół roku). W przypadku zabrudzenia myjemy jedynie miejsca tego wymagające czystą wodą i samą ściereczką. Ma to wynikać z tego, że w naturze suka podobnie dba o czystość szczeniaków, które jeszcze przecież nie są super aktywne a do tego dbamy o ich naturalną florę.

Później kiedy pies podrośnie i zaczyna aktywnie zwiedzać teren wpadając nie raz w błotne kałuże kąpiemy go wtedy kiedy trzeba ale nie częściej niż raz na miesiąc. Znów mamy na uwadze naturalną barierę ochronną jaka buduje się na naskórku.

To czy decydujemy się na usługi profesjonalnego groomera czy decydujemy się na wykąpanie psa samemu nie ma znaczenia z punktu widzenia higieny. Ma znaczenie z punktu widzenia zachowania naszego psa. Jeśli nasz psiak ma problem z zachowaniem, nie ufa obcym ludziom i nie lubi rozstań to może oszczędźmy mu dodatkowych stresów.

Jeśli wiecie, że niedługo pojawi się u Was w domu psiak to warto dowiedzieć się czy pies był przez właściciela/ schronisko wcześniej myty lub czy będzie umyty przed wydaniem. Loki trafił do mnie czysty ale dość szybko pojawiła się u niego łupież, która według weterynarza mogła być skutkiem albo złej jakości szamponu, albo alergii na użyty szampon, albo zwyczajnie reakcji na zbyt częste kąpiele. Stąd wstrzymaliśmy się z pierwszym myciem do momentu gdy było to absolutnie konieczne (wytarzał się w czymś wyjątkowo śmierdzącym) a do samego zabiegu kupiłam profesjonalny preparat.

Co ważne z punktu widzenia behawioryzmu:

Pies, który dopiero się z nami poznaje, nie powinien w pierwszych dniach zostać wrzucony pod prysznic. Prawdopodobnie skończy się to traumą i zupełną utratą zaufania do nowego właściciela. Wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, które przecież są powiązane z dotykiem i niekomfortowym stanem (często nienaturalnym) muszą opierać się na zaufaniu i być wykonywane na spokojnie, bez zbędnych nerwów. Także najpierw dobrze poznajcie się z psiakiem a potem włączcie do rutyny prace porządkowe 😉

Jeśli pies ma długą sierść podczas kąpieli należy zwrócić szczególną uwagę na to by dokładnie namoczyć psa na całej długości włosa a także podszerstek. Najczęściej gdy polewamy psa wodą, ona ścieka po jego wierzchu więc trzeba pougniatać delikatnie sierść po całej długości zwłaszcza w miejscach ciężko dostępnych jak np przy uszach (uważając by nie nalać wody do uszu) czy na brzuchu. Najlepiej spienić szampon mieszając go z wodą w pustej butelce ponieważ w ten sposób łatwiej rozprowadzimy go po sierści. Po pierwszym myciu kiedy zmyjemy brud, poleca się umyć psa po raz drugi- wtedy dotrzemy już do łuski włosa. Przy długiej sierści poleca się również stosowanie odżywki by zadbać o nabłyszczenie i ochronę włosa przed zabrudzeniami w przyszłości.

Nie używamy do mycia szamponów dla ludzi!!! Mają one inne PH niż szampony dla psów!

UWAGA! Zanim zaczniecie mycie porządnie wyczeszcie psa! Warto poświęcić na to dłuższą chwilę. W ten sposób unikniecie kudłów w odpływie (a przynajmniej zminimalizujecie ich ilość) a także ułatwicie sobie mycie nie splątanych już włosów.

Po kąpieli niebywale ważne jest wysuszenie psa, szczególną uwagę należy przyłożyć do uszu psa. Tak samo jak i człowiek, pies nie powinien wychodzić mokry na dwór, ponieważ może to wpłynąć na jego odporność. Używając suszarki zachowajcie odpowiednią odległość urządzenia od skóry zwierzaka i ustawcie ją na średnią temperaturę. Najlepiej podczas suszenia przeczesywać ręką futro, wówczas będziemy mieli pewność że nie przygrzewamy go za bardzo.

No dobra ale jak to na żywo wygląda, tak z doświadczenia…?

Kiedy nadchodzi czas na kąpiel próbuję różnych taktyk. Widzicie… Loki nie lubi prysznica. Jest bardzo grzeczny i cierpliwie znosi wszelkie zabiegi od czesania, przycinania paznokci, czyszczenia uszu, mycie futra, suszenie… zwyczajnie nie lubi niektórych elementów. Żeby być dokładnym to szczególnie nie lubi mycia i ścinania pazurów.

Wobec powyższego gdy tylko pomyślę o przygotowaniu kąpieli Loki zaczyna zachowywać dystans. I nie mam pojęcia co mnie zdradza! W każdy inny dzień kiedy krzątam się po łazience albo biorę prysznic czy sprzątam, Lokulec pojawia się obok mnie żeby mnie szturchnąć, polizać po ręce albo zobaczyć co robię. Kiedy tylko pomyślę “czas wykąpać Lokiego” on czmycha na miejsce i za cholerę nie podchodzi na pierwsze wołanie.

Za drugim czy trzecim razem zwleka się ze spuszczoną głową, dochodzi do progu pokoju i od tego momentu już jest niesiony do wanny. Potem grzecznie czeka w wannie aż ustawię odpowiednią temperaturę wody.

Przez cały czas mówię do niego spokojnym głosem, czasem coś sobie podśpiewuje… chociaż może w tym problem. Nie zdziwiłabym się gdyby nie lubił mojego śpiewu.

A tak serio, jak to się dzieje że mimo niechęci Loki jednak przychodzi do mnie i daje się na spokojnie umyć? Otóż ten mądry pies wie, że po każdym zabiegu dostanie coś dobrego. Coś niestandardowego. A to suchą cielęcinkę, kawałek gotowanego kurczaka, specjalną chrupkę. Jest do tego tak przyzwyczajony, że czeka na ten moment i domaga się smakołyka spojrzeniem zaraz po zakończonych zabiegach pielęgnacyjnych.

Tu nie potrzeba już dodatkowych ćwiczeń przed wydaniem smaczka. Samo zniesienie kąpieli jest wystarczającym treningiem cierpliwości, za który należy się nagroda.

Życzę Wam więc cierpliwości i dużej dawki zrozumienia dla Waszych milusińskich. Dla nich najlepszy zapach to jednak ten z trawnika… taki Channel no Dog 😉