Było o tym, że psy pomagają ludziom w ramach dogoterapii ukoić nasze nerwy a teraz przyszedł czas na spojrzenie na sprawę z drugiej strony. Psiej strony, ponieważ nasi milusińscy również mogą cierpieć na nerwicę i depresję.

To co od samego początku odróżniało prapsa od wilka to fakt, że pies zawsze dążył do kontaktu z człowiekiem i od szczeniaka socjalizował się zarówno z nami jak i z innymi napotkanymi stworzeniami. Wilk w przeciwieństwie do psa jest wychowywany w zamkniętej grupie i w początkowych tygodniach życia zna jedynie bliskich pobratyńców. Jaki jest tego efekt? Wilk omija szerokim łukiem ludzi i cywilizację natomiast pies chętnie podejdzie do nas zwłaszcza gdy jest zachęcony, by sprawdzić co od niego chcemy.

Pewnego rodzaju naiwność psów może prowadzić do ich zguby. Taka depresja u psów, często pojawia się wtedy gdy właściciel szkoląc psa często go karci, mało nagradza i nie przykłada uwagi do socjalizacji (głaskanie, przytulanie, bawienie się). Pies staje się apatyczny, powolny, zwyczajnie smutny. Pierwsze stadia depresji często łatwo przeoczyć. Pies może być karny ale na przykład jeść nieco mniej i leżeć na legowisku dłużej niż zwykle. Aby wyprowadzić czworonoga z takiego stanu musimy wprowadzić go w odpowiedni rytm dobowy, który włączy ruch na powietrzu, zabawy, treningi i odpowiednie odżywianie.

Najczęściej jednak mamy do czynienia z fobiami. W okolicach nowego roku najgłośniej mówi się o stresie związanym z fajerwerkami natomiast często nie jest to jednorazowa akcja. W końcu w ciągu roku pies bojący się wybuchów nerwowo będzie reagował na wystrzały z gaźnika starego auta, huk uderzającej rury, która spadła z rusztowania po drugiej stronie ulicy i innych głośnych dźwięków. Często fobia może dotyczyć innych psów, które zostały pogryzione lub potrącone.

Jeżeli jest to pierwszy etap to jesteśmy w stanie zauważyć co jest problemem i dość łatwo wyizolować problem ucząc psa, że przykładowy rower to nie zło. Jak to zrobić? Warto pokazać psu stojący rower, albo kilkakrotnie przejść się w miejsce uczęszczane przez rowerzystów by powoli przyzwyczajać zwierzaka do widoku pojazdów.

Kolejnym etapem fobii jest ich nakładanie się i instynktowne omijanie powodu stresu. Tu zwierzak będzie odmawiał wejścia do parku gdzie są hałasujące dzieci, których się boi. Jeśli adoptowaliśmy psa z problemem na tym etapie często nie jesteśmy w stanie rozpoznać prawdziwego powodu, dla którego pies omija pewne miejsca lub reaguje agresywnie. Etap trzeci to nasilenie objawów często w kierunku agresji wynikającej ze strachu i silnego stresu.

Przy walce z fobiami często potrzebna jest praca z behawiorystą, który pomoże zdefiniować problem i zaleci odpowiednie podejście oraz zestaw ćwiczeń.

O lęku separacyjnym już pisałam w artykule “Pies sam w domu”.

Bez względu na powód objawy nerwicy u psów tak samo jak i u ludzi dzielą się na wewnętrzne i zewnętrzne.

Wewnętrzne to podwyższone ciśnienie krwi, które może doprowadzić do chorób układu krwionośnego a nawet śmierci, zaburzenia trawienia i oddychania a także przykurcze mięśni.

Zewnętrzne to niestety działania nastawione na samodestrukcję czyli samookaleczenia- kompulsywne drapanie się do krwi, wylizywanie futra, wygryzanie. Niektóre psy w sprzeczności do powyższych reakcji stają się apatyczne, nie ruszają się z miejsca przez kilkanaście godzin, zwracają zjedzony pokarm albo chodzą bez celu po mieszkaniu.

Jeśli myślicie, że uchronicie się przed tym wszystkim kupując psa zamiast go adoptować to dopowiem jeszcze dwa słowa o syndromie kenelowym. Chodzi o pozbawienie szczeniaka odpowiednich bodźców w pierwszych tygodniach jego życia. Pierwsze 12-14 tygodni dla rozwoju psiaka jest kluczowe. Zadaje się wtedy z matką, rodzeństwem, opiekunem, pod koniec tego okresu powinien zapoznać się również z dźwiękami otaczającego go świata tak by w przyszłości hałas przejeżdżającego auta, telewizora czy odgłosów z kuchni go nie przerażał. W hodowlach gdzie się produkuje a nie hoduje i nie przykłada się uwagi do socjalizacji psiaki są owszem piękne, rasowe ale psychicznie nieprzygotowane do życia w mieście.

Najczęstsze objawy to ataki paniki, ucieczki, rozdrażnienie czy reakcje agresywne wywołane strachem na bodziec, unikanie hałasu.

Syndrom kenelowy dotyka zarówno psy hodowlane (zwykle z pseudohodowli) jak i adopciaki.

Oczywiście w przypadku psów adoptowanych mamy znacznie większe szanse na to, że nasz psiak będzie miał jakiegoś rodzaju problemy. Nie ma tego złego 🙂 Z większością psich nerwów jesteśmy w stanie sobie poradzić sami (jeśli mamy wiedzę i cierpliwość) lub z pomocą behawiorysty.

Przez lata walczyliśmy z różnymi fobiami Lokiego, część z nich odeszła w zapomnienie z częścią nadal walczymy a czasem pojawi się coś nowego.

Pies to w końcu żywe stworzenie, które zwyczajnie nie nadąża za naszym nieustannie zmieniającym się światem. Problem w tym, że jako nasz kompan psiak zawsze usiłuje dotrzymać nam kroku nawet jeśli oznacza to wyjście poza strefę komfortu i wejście w świat nienaturalnych betonowych przestrzeni gdzie większość czasu zwierzak uczy się czego mu nie wolno. Dlatego tak ważne jest by nie zapominać o tym, że nie samym treningiem pieseł żyje. Wychowanie psa, w skład którego wchodzi socjalizacja a więc i okazywanie czułości  to drugi równie ważny filar, potrzebny dla zdrowia psychicznego naszego przyjaciela.