Psi upór nie bierze się znikąd. Wszystko zaczyna się w psim umyśle i w sposobie jego działania. Ludzie często traktują psy jak małe dzieci w myśl zasady, że psy myślą o swoich właścicielach jak dwu-trzyletnie dzieci o swoich rodzicach. Takie rozumowanie oznaczałoby, że pies rozumie zasadę przyczyny i skutku.

Gdyby pies faktycznie rozumiał co właściciel ma na myśli w momencie gdy ten wpada w złość po zobaczeniu zniszczonej kanapy po powrocie do domu to by oznaczało, że mamy tu do czynienia z rozumowaniem przyczynowo-skutkowym. Niestety, co wykazało wiele badań psy są bardzo nieszczęśliwe i często zdezorientowane w momencie gdy krzyczymy na nie za coś co miało miejsce w przeszłości.

Jak więc to możliwe, że w przypadku gdy robimy odstępstwa od reguł (nie wchodź na kanapę, nie jedz ze stołu) pies zapamiętuje te przypadki?

Jest to związane z naturalną dociekliwością psów. W badaniach Edwarda Thorndike, który dawał psom do rozwiązania jedne z pierwszych “gier logicznych” gdzie pies musiał odpowiednio nacisnąć dźwignię lub pociągnąć za sznurek klatki by dostać się do jedzenia, doszedł do wniosku, że zadanie to nie wymagało wielkiej intuicji ani umiejętności rozwiązywania problemów.

Psy mają ograniczone możliwości rozumowania (w porównaniu do ludzi czy szympansów). Nie mówię tu o tym, że są to zwierzęta głupie, zwyczajnie rozwiązują problemy inaczej.

Krótkotrwała pamięć psiaków powoduje, że działają na drodze eksperymentu. Sprawdzają co działa najlepiej. Pierwsze podejścia do gier logicznych to zwykle próby albo wywąchania gdzie jest ukryte jedzenie albo rozszarpania zabawki. Dopiero po tym jak coś przypadkiem się otworzy przesunie, za kolejnymi razami pies najpierw znów spróbuje rozszarpywania bo to doprowadziło do otworzenia przegródki.

Prawdopodobnie dopiero po wielokrotnym użyciu zabawki pies skróci drogę do smakołyku wykluczając niepotrzebne ruchy.

Tak samo dzieje się w przypadku gdy zrobimy odstępstwo od reguły. Weźmy przykład wchodzenia na kanapę.

Pies, który nigdy na nią nie wchodził, pewnie nie wpadnie na ten pomysł. Kiedy go na nią położymy, zobaczy że jest przyjemnie, siedzi blisko nas i pewnie mu się spodoba. Następnego dnia pies sam wejdzie na kanapę a my się zdziwimy. Przecież, go nie zapraszaliśmy! Pies nie widzi w tym nic złego. Przecież wczoraj tak było ok. Było miło więc czemu teraz właściciel jest zły?

Przegonimy psa. Będzie zdezorientowany bo nie wie co zrobił źle.

Kolejny dzień, kolejna próba. Być może podejdzie najpierw do nas żeby się przymilić i sprawdzić nasz humor. Jest ok? No to hyc na kanapę!

Znów zdziwienie bo znów go przeganiają. No co jest?

Rozwiązanie jest jedno. Zamiast denerwować się na psa, że nie rozumie monologu o podniesieniu jakości życia we współczesnej jednostce społecznej lepiej zawrzeć szranki ze wszystkimi w domu i trzymać jeden front przy utrzymaniu zasad? 😉

Każdy właściciel traktuje psiaka jak członka rodziny. 100% członka rodziny. Nie zapominajmy jednak nigdy o tym, że jest to zwierzę, które potrzebuje zasad i reguł odmiennych od ludzkich by sprawnie funkcjonować psychicznie i fizycznie w naszym świecie.

To jakie to będą zasady zależy oczywiście od nas. O ile pies na kanapie niczemu jeszcze nie zagraża to już pies wyjadający nam jedzenie z talerza kiedy odwracamy wzrok może zaszkodzić sobie i nam (np. kwestie zatruć pokarmowych). Rozważnie podchodźmy do wychowywania czworonogów, często ich dobrobyt zależy od tego kiedy powiemy „nie”.