Ostatnio w moim świecie, w branży handlu i HR zewsząd otaczają mnie hasła jak: work-life balance, równowaga energii, satysfakcja z pracy zestawiane zawsze z jednym i tym samym czyli problemem stresu i jego konsekwencjami zdrowotnymi.

W 2017 r Polska Agencja Prasowa opublikowała artykuł o tym, że stres jest przyczyną wielu chorób. Czytamy w nim, że ponad 40% wszystkich osób w krajach wysoko rozwiniętych cierpi z powodu niepożądanych działań stresu i aż 70-80% wszystkich wizyt i lekarza jest nim powodowanych. Mowa o osobach w wieku produkcyjnych.

Jako najczęściej występujące objawy psychosomatyczne związane ze stresem wymienia się: nadciśnienie tętnicze, zespół jelita drażliwego czy tzw. wypalenie zawodowe. Na tym nie koniec, ponieważ obniża nam się odporność na choroby, które do tej pory mieliśmy nasilają się (np. astma).

Psychologowie mówią jednym głosem jeśli chodzi o prewencję i leczenie. Należy zadbać o zdrowe odżywianie się, zmienić tryb życia i nauczyć się radzić sobie ze stresem.

Łatwo powiedzieć, prawda?

Jak więc to zrobić?

Słyszeliście zapewne o dogoterapii. Zwykle kojarzy się z chorobami związanymi z długotrwałym pobytem w szpitalu. Tymczasem obecność pupili w Waszych domach obniża tętno a także ogranicza stres. To, że pies jest w pobliżu pomoże Wam też w wykonywaniu nużących powtarzalnych ćwiczeń takich jak bieganie.

Ci, którzy na myśl o sportach chowają się pod kołdrę mogą być spokojni. Zwykły spacer też wystarczy by pobudzić krążenie, dotlenić organizm i wybudzić się z marazmu. Mając psa siłą rzeczy musimy wyjść te 2-3 razy dziennie na przynajmniej 20 min (najlepiej na godzinkę). Psycholodzy mówią, że nawet czytanie na głos w towarzystwie psa działa odprężająco.

Ja dodam od siebie, że pies uczy cierpliwości a szkolenie go pod kątem komend i sztuczek daje niebywałą satysfakcję. Na sukcesy w pracy czeka się nieraz znacznie dłużej niż na to by pies przybił nam piątkę. W dodatku czasem w pracy z naszego sukcesu cieszą się mniej niż ten nasz uchachany czworonożny przyjaciel.

Wielu moich znajomych, którzy zawsze chcieli mieć psa ale jeszcze nie kupili/adoptowali wymieniali jako wymówkę to, że pracują w nieregularnych godzinach, wyjeżdżają w delegacje czy że pracują w nadgodzinach.

Moi drodzy… wszystko mam odhaczone z tej listy mając już mojego najlepszego od 5 lat przyjaciela- Lokiego. W przypadku tygodniowych delegacji korzystałam z pomocy rodziny, przyjaciół a gdyby to nie wyszło byłam przygotowana na psie hotele.

Nieregularne godziny pracy- dobry plan to podstawa, pies wytrzyma w domu do 10 godzin po tym jak już się nauczy czystości. Nadgodziny? A może jak będziemy mieli z tyłu głowy, że wypada wrócić wyprowadzić psa to się zepniemy i efektywnie wykorzystamy te 8 godzin? 🙂

Podsumowując w czasach gdy im większe miasto tym szybciej biegniemy po lepszy byt, fajniej brzmiące stanowisko czy wypaśniejsze auto służbowe może dobrze jest zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na wszystko takim jakie jest. Niebieskie niebo. Duże drzewo. Wesołe psy. Być na chwilę tu i teraz.

Oczywiście wypada lubić to co się robi przez większość dnia. Nic też nie stoi na przeszkodzie żeby się nie skupiać na lubieniu czy nielubieniu pracy. Może nie fiksujmy się na poszukiwaniu złotego grala zatrudnienia gdzie work-life balance weźmie się z powietrza. Możemy przecież po pracy zająć się czymś co da nam jeszcze więcej satysfakcji niż same obowiązki. Czy więc to będzie trening z psem czy też macie inny sposób, moim zdaniem wszystkie chwyty dozwolone w walce o zdrowie!

Z okazji Dnia Kobiet życzę sobie i Wam, żeby pies Nam mordy lizał (po powrocie do domu). Życzę radosnych powitań u drzwi, większej ilości ruchu, zero wymówek. Kochajmy zwierzaki jak i one nas kochają.