Może Was to zaskoczy ale porównując psa, kota i człowieka to my mamy największą ilość kubków smakowych bo aż 9000! U psa na języku, podniebieniu i gardle łącznie naliczymy ok. 1700 kubków smakowych a u kotów zaledwie 470.

Psy rekompensują sobie niską ilość kubków smakowych wyostrzonym zmysłem węchu.

Co w związku z tym, że nasze futrzaki mają tak bardzo obniżoną liczbę “czujników smaku”? Otóż co innego im smakuje i co innego ich odrzuca 🙂

Psy wyróżniają 5 smaków: gorzki, słodki, kwaśny, słony oraz smak umami (powiązany z występowaniem tzw. smaku mięsnego). Są wrażliwe na smak gorzki, który jest przez nie nielubiany i powoduje awersję do pokarmu. Dla odmiany przyciąga je to co jest słone i słodkie. Przyczyną nierozwiniętych kubków smakowych może być to, że pokarm nie pozostaje w jamie ustnej zbyt długo 🙂

U kotów jest jeszcze ciekawiej. Nie odbierają smaku słodkiego. Najbardziej wrażliwe są na smak kwaśny, który zdecydowanie nie jest dla nich atrakcyjny (pewnie dzięki temu kot, którego mieliśmy w domu rodzinnym był genialnym detektorem tego, która wędlina jest zdatna do jedzenia a która już nie). Smak gorzki (np chinina) jest odbierany za stosunkowo smaczny zaś słony jest neutralny ale naturalnie zwiększa spożycie wody.

Taki obrót sprawy u kotów związany jest z tym, że są to typowo mięsożerne stworzenia. O ile psy mają w swoich dietach często składniki pochodzenia roślinnego (np. dla psów znerwicowanych poleca się szpinak) tak koty to mięso, mięso, mięso…

Jak możemy więc dobrać karmę dla naszych milusińskich?

Mamy dwie drogi: eksperymentalną (artystyczną) lub naukową.

Tak na prawdę zapewne ponad 90% z nas wybiera opcję eksperymentalną i dobiera karmę dla naszych pupili na zasadzie doświadczenia. I nie ma w tym nic złego. Czytamy etykiety (przynajmniej takie mam myślenie życzeniowe) podajemy karmę, której opis pasuje pod wielkość, wiek, rasę/rodzaj naszego przyjaciela i obserwujemy. Jeśli wszystko ok to jest to nasza karma. Jeśli zaś zwierzak zaczyna mieć problemy z trawieniem czy z sierścią (wypada, przetłuszcza się lub matowieje) lub zwyczajnie nie chce jeść serwowanej karmy to wymieniamy ją na inną. I tak do skutku.

Koncepcja naukowa to przeprowadzenie testów z krwi i kału aby ustalić niedobory witamin, minerałów czy aminokwasów a następnie precyzyjnie i ekonomicznie dobrać receptury pokarmów, które przyrządzamy sami lub zamawiamy w firmach, które umożliwiają zestawianie karmy pod konkretne potrzeby dietetyczne.

Bez względu od wyboru metody efektem powinno być zbilansowane żywienie psa czy kota, który powinien otrzymać wszystkie potrzebne elementy diety potrzebne w utrzymaniu dobrego zdrowia.

karma dedykowana owczarkom niemieckim z dodatkiem świeżego szpinaku

I pamiętajcie o jednym, psy i koty mają możliwość jedzenia zarówno karmy suchej jak i mokrej. Natomiast wybierzcie jedną opcję i się jej trzymajcie. Zwierzaki w swoich żołądkach mają odpowiednie enzymy odpowiadające za trawienie pokarmów w postaci suchej, mokrej lub surowej. Trzustka przestawia się na produkcję odpowiedniego enzymu dopiero przy długotrwałym podawaniu jednego rodzaju jedzenia. Kiedy miksujecie narażacie psa na biegunki (następuje problem ze strawnością pokarmów).

Pamiętajcie, że zwierzaki nie delektują się jedzeniem tak jak my 🙂 Dla nich istotne są właściwości odżywcze i pełny brzuch niż ciągłe zmiany dań i to czy dzisiejsze danie przygotowywaliście przez 3 godziny czy też jest to karma sypnięta z worka, którą jedzą od 2 lat 🙂 Nie dajcie się więc nabrać na reklamy, które wmawiają Wam, że Wasz czworonóg musi mieć na każdy posiłek inne wykwintne danie. To człowiek jest tym zwierzęciem, który zakochał się w jedzeniu tak bardzo, że je chociaż nie musi. No ok… są jeszcze labradory. One też jedzą chociaż nie muszą.