To może się zdarzyć zarówno w przypadku psa młodego- jednorazowa akcja. Może to być powtarzająca się sytuacja, gdy pies uznał już jakiś czas temu, że nasze pięknie pachnące obuwie to najlepsza zabawka na świecie! Tak czy inaczej, jeśli nie zareagowaliśmy na czas to mamy większy lub mniejszy problem, z którym powinniśmy coś zrobić.

Loki miał około 7-8 miesięcy kiedy to się stało. Siedziałam na narożniku pod kocykiem. W lewej ręce książka, w prawej kubek z herbatą czyli tak jak lubię najbardziej. W nogach pod drzwiami balkonowymi na dywaniku pies a po drugiej stronie narożnika moje druga połówka przy komputerze. Sobotnie popołudnie w toku.

Skończyłam czytać rozdział, ubyło mi pół kubka już letniej herbaty. Podniosłam wzrok żeby zobaczyć błękitne niebo za balkonowymi drzwiami, dywanik psa u moich stóp. W pokoju panowała cisza. Wróciłam wzrokiem do stron książki. Moment. Dywanik psa jest. Gdzie jest pies?

-Gdzie jest pies? -Nie wiem, pewnie gdzieś śpi. -Nie ma go na miejscu ani pod stołem. Jak mój młodszy brat tak znikał to zwykle oznaczało to kłopoty. Loki? Loki!- Cisza. Zaczęłam się niepokoić.

Wstaję i idę do przedpokoju gdzie spotykam położone uszy a pomiędzy nimi wielkie zmartwione oczy wpatrujące się we mnie z poziomu podłogi. Między łapami trzymał mój but. Szpilkę. Skórzaną. 8,5cm. Idealne na szybki chód lub wirowanie na parkiecie bez uszkodzenie sobie kostek. Od obcasa odstawały skrawki obicia.

Po latach Loki nie reaguje już na wspomnianą szpilkę 😉

-Loki! Co zrobileś?! Zły pies! Zostaw!

Loki czmychnął do pokoju podkulony.

-Co zrobił?- pytanie dobiega z pokoju.

-Piesł zjadł mi buty!

W następnych minutach rozpatrywałam za i przeciw schowaniu wszystkich butów na zawsze. Postanowiłam tego nie robić, ponieważ:

-zabranie butów z widoku na zawsze nie było możliwe (przestrzeń w mieszkaniu była za mała na to plus pojawiający się goście i ich buty od czasu do czasu są nie do upilnowania),

-gdybym kiedykolwiek zapomniała schować buty to Loki mógłby spróbować „pobawić” się ponownie,

-lepiej nauczyć psa , że to MOJE buty a nie JEGO zabawki.

Najbliższe tygodnie to czas pilnowania Lokiego. Zawsze gdy kładł się w korytarzu skąd obserwował zarówno duży pokój jak i łazienkę oraz kuchnię (psy preferują miejsca skąd mogą ogarniać wzrokiem jak największą przestrzeń) miał również pod nosem nasze buty. Musiałam więc zwracać większą uwagę na niego. Wymagało to wysiłku. Wbrew pozorom wcale nie tak łatwo stracić czujność w domu, kiedy już włączamy tryb odpoczynku i nie spodziewamy się „ataku” 🙂 Za każdym razem gdy Loki zwracał się w stronę butów, nawet po to by je tylko powąchać słyszał komendę „ZOSTAW”, gdy wykonywał polecenie od razu słyszał pochwałę „DOBRY PIES” a co któryś raz otrzymywał nagrodę: -zabawa przy użyciu jego plastikowej kostki -smakołyk -głaskanie

Mimo tego, że cała akcja miała miejsce 3 lata temu komenda „ZOSTAW” nadal jest stosowana, gdy Loki podchodzi do butów naszych gości. Szkolenie nigdy nie ustaje.

P.S. W moim przypadku pomocne przy szkoleniu było to, że Loki śpi w klatce. Podczas mojej nieobecności i w nocy nie miał więc dostępu do butów a ja mogłam spać spokojnie nie myśląc o tym, że rano zastanę pobojowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *