Wybieg- co to za miejsce i kogo można tam spotkać?

Wybieg-co to za miejsce?

Wybieg dla psów to wygospodarowany i zabezpieczony teren gdzie psy mogą zgodnie z prawem biegać swobodnie bez smyczy. Nie zawsze bez kagańca- jeśli Wasz pies jest agresywny i zaatakuje wewnątrz wybiegu innego psa lub człowieka na nic przyjdzie tłumaczenie, że przecież to wybieg 😉

Porządny wybieg zawiera elementy pomagające w treningu Agile- tzn wszelkie rampy, słupki, rury i przeszkody. Mogą być zrobione z tworzysz sztucznych lub naturalne jak np wywrócone drzewo lub pieńki, przez które pies może przeskakiwać.

Ważne też by wybieg był podzielony na dwie strefy- zwykle instynktownie właściciele psów dzielą się na wybiegu pomiędzy strefy na psy duże i średnie w jednej części oraz na psy małe w drugiej dla bezpieczeństwa aczkolwiek zdarzało mi się widzieć, jak waleczny jack russel terrier zawojował owczarki niemieckie!

Przykładami takich idealnych wybiegów jest ten w Lasku Marcelińskim w Poznaniu oraz ten przy Ratusz Arsenał w Warszawie. Przy czym ten w Poznaniu liczy sobie 6500 m2 a ten w Warszawie 2600 m2 🙂

Najważniejsze jest jednak jedno: psy warto socjalizować już od najmłodszych lat przy czym nie oznacza to wpuszczenie ich na wybieg i otworzenie książki lub odpalenie papieroska. Warto bacznie obserwować co robi Wasz pies bo nawet jeśli jest to najświętszy pies, najniewinniejsze stworzenie na świecie… to nie wiecie kogo może tam spotkać.

Kogo można spotkać na wybiegu?

1 . Psy Agresywne

To była jedna z wielu wycieczek do Lasku Marcelińskiego, młody Loki ciągnął smycz od momentu kiedy usłyszał poszczekiwania psów z pobliskiego wybiegu. Nie mógł się doczekać. Kiedy weszliśmy na wybieg standardowo kilka psów podbiegło się przywitać, sprawdzić kto to przyszedł. Wszystkie prócz jednego wkrótce nas opuściły by zająć się swoimi sprawami. Został jeden. Wyjątkowo uparcie nie dawał nam spokoju. Loki zaczął się niepokoić i plątać mi pod nogami.

-No idź biegać. Go! Go! Go!- zachęcałam do biegu psiaka.

Pobiegł ale zauważyłam, że uparty pies biegł za nim z sierścią postawioną na karku. Wkrótce coś co na początku wyglądało jak zabawa, zmieniło się w pościg. Loki wywrócił się i przyjął postawe obronną. Atakujący piec pokazał zęby. Lokiemu udało się zwiać i przybiec do mnie po krótkiej szarpaninie.

Próbowałam początkowo pokojowo rozwiązać sprawę mówiąc do obcego psa by odszedł szukając wzrokiem jego właściciela-bezskutecznie.

Wkońcu nie wytrzymałam. Loki ciągle się chował za mną a atakujący próbował go dosięgnąć. Stanęłam między psami,zdecydowanie odepchenal kolanem agresywnego psa i zaczęłam krzyczeć.

-Poszedł! Won!

Do akcji włączył się mój facet, który dobiegł i chwycił obcego psa za obroże by go odciągnąć. Pojawiła się właścicielka, okazało się że stała cały czas obok paląc fajeczkę.

-Co Pan wyrabia z moim psem?!

-Niech Pani pilnuje swojego agresywnego psa! Następnym razem będzie gorzej dla Pani i dla niego!

Obrażona nałożyła mu smycz i wyszła z wybiegu. Loki mógł biegać dalej niczym nie zrażony.

2. Psy po przeżyciach.

Pewnego razu moją uwagę przykuł wielki aczkolwiek starszy już malamut. Poruszał się po wybiegu w towarzystwie huskyego i dwóch owczarków. Stworzyło się stado. Zwróciłam na to uwagę wchodząc na wybieg z Lokim, poniewaź nie jest to bezpieczna sytuacja. Może mieliście do czynienia z hordą psów ze wsi? Jeśli nie to nie wiecie ale im więcej psów zbija się w “zorganizowaną” grupę tym pewniejsza sytuacja, że nowy przybysz będzie zahukany od wejścia i mniej będzie w tym zabawy a więcej zastraszanka.

Okazało się coś zupełnie innego. Część z tych psów się znała i pochodziła od jednego właściciela. Moją uwagę przykuł malamut. Sama chciałam takego mieć to raz a dwa coś w nim było. Zachowywał się inaczej. Kroczył jak lew. Wyglądał na groźnego ale to nie było to.

Kiedy nadarzyła się okazja i był w moim pobliżu i zainteresował się mną powoli wyciągnęłam rękę z kieszeni i pozwoliłam mu ją powąchać. Nie odszedł. Pozwoliłam sobie dotknąć jego bok. Delikatnie. Kiedy moja ręka zawisła na chwilę nad jego głową złożył uszy i zmróżył oczy. Zrozumiałam- nie lubi być dotykany po głowie albo był bity, ludzie też mają taki odruch. Jeśli miałeś/miałaś rodzeństwo to wiesz jak to jest. Kiedy ktoś podnosi rękę na Ciebie za dużo razy to mróżysz oczy odruchowo.

To był sekret tego psa. Odpychał od siebie innych pokazując, że jest silny agresywny a tak na prawdę był po prostu skrzywdzony.

Wkrótce podszedł do nas mój facet. Popełnił błąd. Wyciągnął rękę i dotknął głowy psa. Malamut zawarczał. Ręka cofnęła się w sekundę.

Na szczęście nic się nie stało. Pies nie był agresywny, on tylko ostrzegł że tego nie lubi.

Warto obserwować psy na wybiegu- nie tylko własnego ale też pozostałe. Pomoże to nam zrozumieć, z którymi psami powinniśmy pozwolić się bawić naszemu psu, a które lepiej zostawić w spokoju.

3. Psie torpedy

Podczas szkolenia z behawiorystką był taki moment przed rozpoczęciem ćwiczeń gdzie psy biegały wolno, żeby rozładować energię i pomóc im się skupić.

Nauczono nas wtedy by w momencie gdy psy biegną na nas ugiąć kolana. Jeśli pies wpadnie na nas kiedy mamy proste kolana kontuzja jest gwarantowana- psy zwykle znajdują się na wysokości właśnie rzepek kolanowych. Będziemy stabilniejsi i bezpieczniejsi na ugiętych nogach.

Pamiętając to bacznie obserwowałam biegającego Lokiego, który zataczał coraz większe koła w błocie poznańskiego wybiegu. Siła nigdy nie była jego siłą w starciu z większymi psami. Wybierał prędkość i zwrotność żeby zamęczyć przeciwników.

-Uwaga! Leci na nas.-powiedziałam uginając kolana.

Loki przebiegł kilka centymetrów obok mnie a za nim większy o 20 kg owczarek co zmusiło mnie do kroku w tył i… trafienia na biegnącego jamnika, który trafił w nogę na której opierałam ciężar.

Efekt? Do przewidzenia.

Rypnęłam w błoto tyłkiem.

Kilka osób ruszyło mi na pomoc a ja rozglądałam się za jamnikiem martwiąc się, że już po nim. Okazało się, że jamnikowa torpeda po potrąceniu mnie pobiegła dalej lekko wystraszona.

-Nic Pani nie jest?! Bardzo przepraszam Hopik się z Panią zderzył!

-A mu nic nie jest?-śmiałam się

-Niee… jest ok-odpowiedziała kobieta, która pomagała mi wstać.

-Cóż. Kurtka do prania, ale to jest wpisane w ryzyko wybiegu.

Loki się nie przejął. Nawet nie zauważył.

Jaka z tego nauka? Po pierwsze, oczy dookoła głowy. Po  drugie, na wybieg nosimy ubrania, których nam nie szkoda 😉

4. Psy wiecznie głodne

-Loki uwaga! Dobry pies! – daje psu smaczek w postaci kawałka kurczaka i nagle wokół mnie pojawia się kilka psów w tym przynajmniej jeden labrador. Standard.

Ciężko trenuje się psa kiedy wokół pełno nosów dokładnie wiedzących co masz w kieszeni.

Co jest ważne: -Nigdy nie karm obcego psa- nie wiesz czy nie ma na coś alergii, nie wiesz czy nie jest na diecie i nie wiesz czy potem sie od Ciebie odczepi

-Pilnuj swojego psiaka po to by nikt go nie dokarmiał – bo nie wiesz co zje, nie jesteś w stanie przewidzieć czy nie odchoruje tego smakołyka. Nie po to inwestujesz w weterynarzy i dobre karmy by po dokarmianiu się pochorował …

I  NAJWAŻNIEJSZE… jeśli pies nauczy się jeść od obcych to potem będzie łatwiej go otruć w sytuacji gdy ktoś będzie chciał włamać się do mieszkania, domu, posesji. Wystarczy dać mu coś z ręki.

5. Psy zafiksowane na zabawce

Wiele psów na wybiegu bawi się albo z właścicielami albo i bez nich ale przy użyciu zabawek- piłki, węzełki, patyki.

Część z psów potrafi się dzielić. Są wychowane prawidłowo i zrównoważone psychicznie na tyle, że owszem. Mogą bić się o zabawkę ale nie robiąc nikomu krzywny w ramach przekomarzania się i gry “kto pierwszy złapie”. Są też psy zafiksowane na zabawkach. Takie, które na widok swojej piłki dostają ślinotoków i piszczą kiedy właściciel trzyma ją za długo. Nie polecam prób odebrania psu zabawki oraz przestrzegam przed sytuacją gdzie Wasz pies zechce przechwycić tę zabawkę. Jeśli Wasz psiak też lubi zabawki zapewnijcie mu jego własne gadżety na czas wybiegu.

6. Ludzie

Tak jak zwykle obserwowałam mojego psa, pozostałe psy na wybiegu i w pewnym momencie zauważyłam coś ciekawego. Wszystkie psy na wybiegu straciły sobą zainteresowanie i zwróciły swoją uwagę na lewą stronę wybiegu, na wejście.

Za furtką pojawił się jakiś facet. Zamknął drzwiczki i spokojnie zaczął iść przez przestrzeń wybiegu. Psy najpierw powoli a potem coraz szybciej zaczęły zbiegać się do niego. W ciągu kilku sekund otaczało go około 15 psów i zbiegały się kolejne a facet uparcie szedł dalej.

Pozostali właściciele psów zamilkli i obserwowali to zjawisko. Kiedy facet przeszedł ¾ wybiegu usłyszeliśmy:

-Idioto!- dobiegało to z drugiej części wybiegu, tam gdzie były psy małe- Czemu włazisz na wybieg jak sie psów boisz!!!- krzyczała kobieta.

Nie usłyszałam co jej odpowiedział facet ale gdy tylko pojawiła się kobieta, psy straciły zainteresowanie facetem i wróciły do swoich zadań.

Czy to przez to że wydzielał kortyzol czy to z tego powodu, że zachowywał się inaczej? Hmmm mogę zgadywać, że jedno i drugie zmusiło psy do sprawdzenia sytuacji. Żaden z psów nie zrobił mu nic złego, poszły go powąchać i sprawdzić co się dzieje.

Niemniej, kiedy boisz się psów, lub jesteś niepewny- nie wchodź na wybieg pełen psów 🙂

Jedno jest pewne. Wybieg to jedno z niewielu miejsc gdzie psiak może nauczyć się jak zachowywać się względem innych psów, nauczyć się jak to być psem w naszym ludzkim świecie a także może tam wyładować nadmiar energii co zaowocuje spokojniejszym zachowaniem w domu. Miejcie więc oczy i uszy otwarte obserwując psy i bawcie się dobrze ucząc się razem z nimi nowych rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *