U Lokiego zaobserwowałam po raz pierwszy objawy lęku separacyjnego w dniu, w którym odebrałam go ze schroniska. Przekazanie szczeniaka nastąpiło tak bezstresowo jak to było tylko możliwe. Młody pobawił się trochę z rodzeństwem na trawie, a kiedy podbiegł pobawić się ze mną a ja miałam za sobą już papierologię inne pieski zostały odseparowane „po cichaczu” podczas gdy ja odciągałam uwagę mojego przyszłego przyjaciela.

Kiedy wsiadłam z nim do auta wszystko było już przygotowane- koc, ręcznik- w razie gdyby popuścił. Owszem, przygotowałam się i na to. Czytałam o takich reakcjach stresowych. Na szczęście aż tak źle nie było. Loki już mnie kojarzył, to były moje trzecie odwiedziny. Po czym poznałam, że ta podróż to dla niego wielki stres?

Mój psi syn zaczął mocno się ślinić. Gęsta wydzielina skapywała mu z pyszczka. Dodatkowo wtulał się w moją nogę. Delikatnie go głaskałam dbając o jego bezpieczeństwo z jednej strony a z drugiej dając mu możliwość odsunięcia się jeśli miałby taką ochotę.

 

Widząc strach w oczach sąsiadów na widok szczeniaka wnoszonego do budynku wiedziałam, że muszę mądrze zarządzić pierwszymi tygodniami by nie skończyło się na wzywaniu policji do skomlącego psa. Jak już wspominałam, zanim przywiozłam Lokiego przeczytałam wiele publikacji drukowanych oraz dostępnych online. Oto co zrobiłam:

1. Przygotowałam kojec dla psa z legowiskiem, zabawkami oraz miskami na wodę i jedzenie,

2. Po wprowadzeniu psa do nowego miejsca nie zostawiłam go tam samego tylko siedząc razem z nim w tej odgrodzonej przestrzeni pozwoliłam mu ją zbadać

3. Kiedy już szczeniak zapoznał się z przestrzenią zostawiłam bramkę otwartą i pozwoliłam sobie na wyjście z kojca a następnie z pokoju. Nie zmuszałam szczeniaka by szedł za mną. Okazało się, że woli być w przestrzeni, którą zna.

4. Noc. Noc była najcięższa. Postanowiłam bowiem, że pies nie będzie spał ze mną w łóżku ani w tym samym pokoju. Oznaczało to wędrówkę kilka razy w ciągu całej nocy tam i spowrotem do piszczącego Lokiego by pokazać mu, że nie jest sam. Po 3 nocach pies spał już spokojnie sam.

5. W tym samym czasie przyzwyczajałam Lokiego do zostawania samemu. Na początku zostawał sam w domu na 5 min. Wychodziłam, zamykałam drzwi i słuchałam pod balkonem czy go słychać. Wracałam, witałam się z psem. Dostawał nagrodę za czekanie. Czas wydłużałam do 15min, 30min a następnie do 1,5h i nareszcie do kilku godzin. Było to oczywiście możliwe dzięki temu, że zaplanowałam 2 tygodniowy urlop na ten kluczowy czas zapoznawania psa z nowym terytorium.


Według publikowanych badań, autorzy tacy jak John Bradshaw czy Kate Mallatratt mówią jasno- KAŻDY pies może być nauczony bycia samemu w domu. Natomiast oczywiście, jak to zwykle bywa łatwiej jest zapobiegać niż leczyć. I tak, ważne jest utrwalanie pozytywnych bodźców / skojarzeń związanych z naszym wychodzeniem z domu. Jeśli dźwięk chwytanych kluczy czy ubieranie butów powoduje nadmierną ekscytację czy nerwowość psa powinniście podjąć działania zapobiegające rozwojowi tych emocji. Nie wszystkie reakcje psa to od razu lęk separacyjny natomiast skomplenie, drapanie człowieka, bieganie po mieszkaniu, szczekanie, ślinienie się czy popuszczanie moczu to już ewidentne przykłady objawów lęku separacyjnego.

To co możemy zrobić to połączyć np dźwięk kluczy z nagrodą- smakołykiem lub otrzymaniem zabawki, którą pies dostanie tylko na dźwięk kluczy. Dobrze jest tu włączyć zabawki logiczne lub takie dozujące jedzenie (po uprzednim nauczeniu psa jak z nim korzystać bo była to zabawa a nie kolejny powód do frustracji!)

Drugą istotną kwestią jest umiejętność odpoczynku i miejsce odpoczynku psiaka. Po pierwsze wybór miejsca. Pomijając pierwsze mieszkanie gdzie byliśmy z Lokim, miejsce odpoczynku wybierał on sam. To ważne byście zwrócili uwagę na to, gdzie Waszym psom odpoczywa się najlepiej. Nie zmuszajcie ich do odpoczynku przy np TV który jest zawsze włączony lub w miejscu gdzie non stop ktoś będzie go przesuwał. Skończy się to brakiem odpowiedniego wypoczynku. Warto też zainwestować w klatkę- imitacja nory- która po przykryciu kocem lub specjalnym pokrowcem będzie przytulnym bezpiecznym miejscem, gdzie pies będzie mógł się schornić jeśli zrobi się w mieszkaniu zbyt głośno np. odwiedzą nas znajomi z małymi dziećmi. Zwróćcie uwagę, że psy często wybierają miejsca pod stołem, w rogu mieszkania czy przy kanapie tak by mieć chronione kilka stron „świata” podczas odpoczynku.

UWAGA! Jeśli pies ma klatkę nie wolno go w niej zamykać na cały dzień! W ciągu dnia pies powinien móc wchodzić i wychodzić z klatki. Mieć wybór. Dodatkowo klatka powinna być na tyle duża by pies mógł rozciągnąć się i leżeć na plecach. Inaczej może się to skończyć bólem kręgosłupa.

Pies, który ma swoje miejsce do odpoczynku będzie mógł się zrelaksować i będzie czuł się bezpieczniej w swoim legowisku podczas naszej nieobecności.

Pamiętajmy jedno. W drodze selekcji genetycznej stworzyliśmy psy takimi by były do nas przywiązane. Z natury psy mają być przyjacielskie, okazywać nam przywiązanie i miłość a także cieszyć się na nasz widok. Nie dziwmy się więc, że kiedy je zostawiamy mocno to przeżywają.