Udało się. Wbiegłam na tych moich szpilkach do autobusu. Tak, wiem. W szpilkach się nie biega. Wyglądałam idiotycznie przebierając nogami jak terierek ale zdążyłam. Teraz tylko weź tu ustań pośród tego tłumu. Ludność mordoru, do której i ja należę. Czasem obserwuje wszystkich po kolei i przypomina mi się “Dzień Świra”, a że nie pod oknem, a że od wejścia albo od okna albo ktoś to okno zamknie i wtedy kaplica… wszyscy mdleją.

Dziś jednak miałam ochotę na trochę przestrzeni osobistej. Znalazłam ją pod pachą wysokiego faceta pomiędzy torbą “wiczena” a paczkomatowym kartonem drugiej babki. Tam przede mną był kawałek nie zaparowanego okna, jedyny sposób na iluzję przestrzeni. Po tym jak udało mi się wyjść z obydwoma butami na nogach, przejechałam jeszcze bardziej zatłoczonym metrem na jego lepszy koniec. Wystarczy jeszcze wdrapać się po milionie schodów. Co mnie podkusiło z tymi butami to nie wiem…

Dotarłam do domu wyprana z wszelkiej empatii do ludzi, zamyślona przekręcam klucz, otwieram drzwi a tam on. Zawsze uśmiechnięty, szczęśliwy, radosny.

-Gdzie byłaś? Jak Ci minął dzień? Zreszta nie ważne, ważne że jesteś! Tęskniłem!

Tak na serio wcale tak nie mówi, tylko wywija kołowrotki w swojej klatce i wesoło powarkuje. Loki. Jego dobry humor jest zawsze zaraźliwy. Obroża, smycz i wychodzimy. Cholera. Nie zmieniłam butów. Ehh… jakoś to będzie.

Na pasach dla pieszych zatrzymujemy się by przepuścić auta. Stoję ja, Loki i jakiś facet. Zerka na mnie raz. Drugi. Lekko obraca się w moją stronę.

-Błagam nie, nie mów nic do mnie. Człowieku poprostu idź sobie, nie chce mi się z Tobą gadać- myślę.

Loki spojrzał na mnie, na faceta, na mnie… Po czym z werwą oszczekał faceta tak, że ten natychmiast wyprostował się i patrzył już tylko przed siebie a gdy tylko była taka możliwość pognał do przodu.

-Dobry pies- pogłaskałam Lokiego po głowie.

O czytaniu mowy ciała psa mówi się często lecz nie dość dokładnie. Zapominamy też o drugiej stronie. Psy doskonale czytają nas. To co przydarzyło się mi idealnie obrazuje sytuacje, w której to Loki wiedział kiedy należy mi pomóc. Pokazując psu różne emocje uczymy go kiedy powinien reagować w sposób stanowczy a kiedy w spokojny jeśli chodzi o naszych znajomych. I tak jeśli witamy się z obcą psu osobą to nie powinien on na nią skakać. To my wskazujemy, że ta osoba jest ok. Natomiast jeśli nasz ton głosu czy spięcie mięśni wskazuje na to, że nie lubimy lub boimy się rozmówcy pies od razu to wyczuje.

To na ile skutecznie my będziemy wyłapywać takie sygnały u naszego pupila (oraz u psów obcych) może wpłynąć na przebieg wydarzeń w naszym życiu. Możemy uniknąć psich bójek lub ataku psa na nas czy naszych bliskich.

 

Grafika pokazuje najbardziej powszechne postawy psa. Na takich obrazkach jesteśmy najczęściej uczeni podstawowych reakcji psa. Należy jednak pamiętać, że pies merdający ogonem to nie zawsze pies wesoły. To tak jakby człowieka z założonymi rękami określić jako zamkniętego w sobie tylko dlatego, że tak trzyma ręce. Prawda może być taka, że po prostu tak może Ci być wygodnie prawda? Może nie masz kieszeni i po prostu nie masz co zrobić z rękami.

To samo mamy z postawą psów. Jeden znak nie czyni z psa agresora czy psa uległego. Najlepszym nauczycielem będzie Wasz psiak. One zwykle (choć znów muszę powiedzieć ALE: szczeniaki na początku nie wiedzą co jest dla nich dobre a co złe) dobrze czytają intencje. Jeśli Loki omija psa z naprzeciwka szerokim łukiem to nie będę ich na siłę zaprzyjaźniała, nawet jeśli labradorek przed chwilą pięknie bawił się z innym psem.

I błagam, nie mówcie nikomu i sami nie wierzcie w hasło “to jest łagodny pies”. Może zwykle jest, ale zawsze może go coś zirytować. Zazwyczaj my też jesteśmy łagodnymi istotami a co się dzieje kiedy się nas wyprowadzi z równowagi?

Co mogę Wam poradzić? Pójdźcie na wybieg, tylko tym razem bądźcie na nim mocno aktywni. Nie przeszkadzajcie psu w interakcjach i zaznajamianiu się z innymi psami ale też nie siedźcie przez te 30- 60 min na ławeczce z oczami wpatrzonymi w książkę czy komórkę. Obserwujcie psy. Swojego i obce. Po pierwsze dla bezpieczeństwa Waszego pupila, po drugie by wyłapać reakcje i nauczyć się kiedy należy wkroczyć do akcji a kiedy trzymać się na odległość. W większości przypadków Loki radzi sobie świetnie sam. Jego supermocą jest prędkość i zwrotność. Jak jakiś psiak się przyczepi to Loki go zabiega i zamęczy. Jeśli jest agresor w 90% przypadków mój przyjaciel przybiegnie do mnie po pomoc.

Dajcie znać czy mieliście jakieś ciekawe przygody lub może problemy na wybiegu. Ja z pewnością jeszcze opowiem nie jedną historię o takich miejscach.

3majcie się ciepło!

Wasza W.